niedziela, 1 lipca 2018

Neoartdecowskie renowacje 2

Taak, świat musi dowiedzieć o kolejnych postępach renowacyjnych, nieważne to, jak by nie były one skromne.
Dzisiaj ograniczyłem się do wklejenia kawałka starego forniru w miejsce ubytku w części czołowej. Potem zaczęła się walka z materią, czyli wyciąganie kilkunastu (!) gwoździ, którymi ktoś kiedyś usiłował wzmocnić uszkodzoną nogę.
Młotek, cęgi do gwoździ oraz dobre słowo sprawiły, że noga stała się zauważalnie lżejsza. Gwoździe poszły do śmietnika. Nalałem kleju tam, gdzie trzeba, po czym wszystko mocno skręciłem trzema ściągami do drewna. Za kilka godzin powstanie monolit. Potem dalsza zabawa.
Po prawej duży ściąg dociska mały kawałek forniru. Potem szlifowanie. Reszta czynności dopiero po fornirowaniu blatu.

Mała nóżka i trzy ściągi. Potem szlifowanie i fornir po bokach.

Fajnie, że cały mebel nie jest pokryty fornirem dębowym. Będzie bardziej kolorowo.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza