piątek, 20 lipca 2018

Neoartdecowskie renowacje 19 lipca 2018.

W pewnym napięciu oczekiwałem chwili, gdy zacznę zdejmować książki oraz krążki od sztangielek przyciskające przyklejony do blatu nowy fornir dębowy.
Jako że wcześniejsza próba z klejeniem forniru do stolika niezbyt się udała - w każdym razie ja nie jestem zadowolony, bo będzie sporo zabawy przy poprawianiu odchodzących fragmentów - to teraz byłem nieco spięty.
Okazało się, że niepotrzebnie - większa ilość kleju na obydwu sklejanych powierzchniach oraz dociskanie na zimno przez 24 godziny spełniły swoją rolę.
Obcięcie i zeszlifowanie naddatków to była chwila, potem całą szafkę przetarłem papierem ściernym 120, i mogę zabrać się do tego, co mi najbardziej odpowiada, czyli nadawania ostatecznego koloru meblowi przy pomocy bejcy (wenge rzecz jasna) oraz wielu warstw politury na szelaku.
Fornir przyklejony, trzeba obciąć naddatki i wyrównać krawędzie.

Naddatki obcięte, czas na zeszlifowanie krawędzi.

Kształt ostateczny został osiągnięty.

Wcześniej robiony mebel po bejcowaniu i politurowaniu. Fornir dębowy, krawędzie z buczyny pomalowanej brązem wenge.

Przetarcie bejcy politurą pozwoliło na uwidocznienie faktury buczyny.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza