Pokazywanie postów oznaczonych etykietą studio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą studio. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 grudnia 2025

Ostatnia sesja w 2025 roku. Jutro już 2026, zaś Panie mile widziane!

 Dzisiaj udaliśmy się z koleżanką Asią do studia, by godnie uczcić ostatni dzień tego roku. Do średnioformatowego aparatu 4,5 x 6 cm Mamiya m645 1000 założyłem film Ilford HP5+ przeterminowany o 31 lat. Na aparcie ustawiłem czułość 800 ASA, by uzyskać duże ziarno, przydatne przy wywoływaniu infekcyjnym odbitek litowych. Po zakończonej sesji już w domu wywołałem błonę w Kodaku D-96 przez 15 minut w temperaturze 22 stopni, bo tyle było w mojej ciemni.

Ziarno wyszło  wyraziście, prawie policzalnie, zakładam więc, że odbitki będą wyglądały dość ciekawie w przejściach tonalnych między światłami a cieniami.




 

piątek, 4 kwietnia 2025

Bardzo nie/poważny 1 kwietnia 2025, czyli kobieta wiele oblicz posiada.

 Po raz pierwszy od dość dawna miałem możność pofotografować dziewczynę, którą obiektyw uwielbia. No, przynajmniej mój; zresztą materiały fotograficzne nowszej i starszej daty również nie miały nic przeciwko temu, że Edyta rzuciła na nie blask swojej urody.

Sesja odbyła się dwuetapowo - najpierw, czyli w Prima Aprilis była spora improwizacja; pobiegłem do domu, gdyż okazało się, że zapomniałem o tym, że w ogóle umawialiśmy się na sesję w studio. Na szczęście mieszkam niedaleko, szybki chód w obie strony zajął mi 20 minut, do tego kilkanaście na dobór sprzętu.

Niekiedy pośpiech i przypadek działają korzystnie. Do torby wrzuciłem Mamiyę C330, zazwyczaj biorę drugi aparat M330F z założonym Sekorem 2,8/80, leczy tym razem coś mi się pokręciło i po raz pierwszy od lat odpaliłem drugą puszkę z założonym klonem Heliara, czyli Sekorem 3,5/105 mm. W środku Rollei RPX 400. Wyszło bardzo dobrze, chyba przejdę na to szkło po długim czasie używania 80 mm.

Do tego na szybko również dawno nie używany Nikon FM3a z zabytkowym Nikkorem 2,0/50. W środku vintage'owy film Kodak Surveillance 400.

Jako że dziewczyna była lekko noskiem pociągająca, więc razem z Arkiem nie męczyliśmy jej nazbyt długo. Dzisiaj po zeskanowaniu dwóch filmów bardzo się ucieszyłem, szczególnie z kwadratowych kadrów na błonie Rollei. Wywołałem ją w samodzielnie złożonym D-76 stocku, oczywiście biorąc poprawki na wyższą temperaturę (22 st. C) oraz wypracowanie zupy po moczeniu czterech filmów. 

Kodak z Nikona wyszedł całkiem klarownie jak na ponad 30-letni materiał; ziarno oczywiście prawie policzalne, jednak w licie powinno wyjść znakomicie. Użycie dwóch zupełnie odmiennych typów sprzętu miało wpływ na kadry - średni format wyszedł bardziej statycznie (no bo ze statywu :) ), zaś zdjęcia z Nikona zostały świadomie poruszone; trochę przypominają mi się impresjonistyczne tancerki na obrazach francuskich impresjonistów. D-23 zniwelował ewentualne błędy ekspozycji, mam całkiem sporo kadrów, z których jestem zadowolony. 

Następnego dnia kontynuowaliśmy sesję, lecz tym razem w już dobranej stylizacji z lat 30-tych. Jest to jednak temat na kolejny wpis; negatywy dopiero się suszą.

Kobieta wszak wiele oblicz posiada. Ujawniła to Mamiya C330 oraz obiektyw Mamiya-Sekor 3,5/105 mm. Błona ROLLEI RPX 400 w D-76 stocku.

Sekwencja I. Sprzęt j.w.

Sekwencja II.

Impresja I. Nikon FM3a, Nikkor 2,0/50 mm. Film vintage Kodak Surveillance 400 w D-23.

Impresja II.

Impresja III.


piątek, 20 października 2023

"Foto Odlot" w Rzeszowie. X 2023.

 Kolejny konkurs, w którym od lat biorę udział, zakończony. Załapałem się do katalogu, na wystawę pokonkursową i otrzymałem złotą plakietę (po raz drugi). Najbardziej cieszy katalog, jako że jest dobrze wydrukowany, ładnie złożony, no i przechowa się dla potomności.

Z wysłanych czterech fotogramów na papierze AGFA MCP 310 RC w nietypowym formacie 11 x 14 cali (kolega bywał niegdyś w USA i tam robił fotografię, zostało mu sporo i podzielił się tym, gdy zrezygnował z fotografii analogowej) i wywołanych w litowym ORWO 70 uwagę jury zwrócił mocno poruszony portret Sandry, którą miałem okazję fotografować na początku tego roku.

Zdjęcia wykonałem Nikonem F3 ze standardem 1,4/50, zaś film to ORWO NP7, czyli kinematograficzny odpowiednik gruboziarnistego ORWO NP27. Materiał pochodzi prawdopodobnie z połowy lat 80-tych XX wieku. Wywołuję go w kodakowskim D-23, który składam sam, jako że nigdzie go nie konfekcjonują.

Poniżej pokazuję zarówno plakietę oraz katalog z reprodukcją wyróżnionego portretu Sandry, jak i klatki, których ostatecznie nie wybrałem. Jednak nie wykluczam, że wykorzystam je w przyszłości.



Reprodukcja strony z katalogu wystawy.

Skan pierwotnego negatywu ORWO NP7 w D-23.

Inny kadr z tego samego filmu/sesji.

j.w.

Średni format/ Mamiya C330f/ Sekor 2,8/80mm, film Rollei RPX 400.

A tutaj Sandra z Mamiyą. Nikon F3 i ORWO NP7/D-23.


poniedziałek, 9 stycznia 2023

Sandra i negatywy 7.01.2023.

Głównym i zasadniczym celem spotkania z Sandrą było jej sfotografowanie na materiałach srebrowych, jak zwykle zresztą. Zimna doskonałość cyfry nadal mnie przeraża; swojskie błędy oraz paprochy i niedoskonałości klasycznych filmów czarno-białych pociągają mnie od kilkudziesięciu lat, i pewnie tak już pozostanie.

Sandra bardzo dobrze i inteligentnie współpracowała, nie bała się aparatów ani samego fotografa, zaś ziarno i dodatkowo wady emulsji fotograficznej dały w rezultacie tego bardzo miłe dla oka połączenie.

Fotografowałem na Rollei RPX400 (Nikon F3 z Nikkorem AIS 1,4/50) oraz Rollei Superpan 200 (Mamiya C330f z obiektywami 80 oraz 135 mm). Wywoływacz to składane samodzielnie D-23 oraz D-76 - ten ostatni zapracował lepiej w przypadku błony 200 ASA. Zrobiłem jednak błąd, nazbyt skracając czas wywoływania negatywu, jednak finalnie w licie nie powinno to mieć zbyt dużego znaczenia.

Na razie mam skany, z których niektóre poczyściłem, podbijając im nieco kontrast, by chociaż trochę zbliżyć się do tonalności litowej.

Mamiya C330f, Sekor 4,5/135 mm. Rollei Superpan 200 w D-76 stock.

Mamiya j.w. Rollei Superpan 200 w D-23.

Nikon F3, Nikkor 1,4/50 mm. Rollei RPX 400 w D-23.

j.w.

j.w., ale wywołałem w D-76.


sobota, 7 stycznia 2023

Sandra, Nikon, Mamiya i studio tak w ogóle.

Drugi raz spotkałem się z Sandrą w studio, i drugi raz było bardzo miło. Sesja trwała nieco ponad 2 godziny, naświetliłem dwie błony 120 i dwa filmy 135; teraz sobie czekają w ciemni na wywołanie, skanowanie, i pewnie na litowanie. A na razie patrzę sobie na cyfrowe wglądówki i cieszę się, bo jest bardzo fajnie.

Nikon D780, Nikkor 1,8/50 oraz 2,0/135 DC.







środa, 28 grudnia 2022

Sesja ciemniowa z Martyną i stary papier AGFA wywołany w licie.

Wczoraj wieczorem - mimo dość paskudnej aury - uznałem, że należy odreagować czynności dnia codziennego i posiedzieć nieco w ciemni, zwłaszcza, że ostatnia sesja portretowa w sobotę była udana. Jednak skany z negatywu to nie wszystko - jako skrajny prawak i konserwatysta uważam, że fotografia powinna zaistnieć fizycznie na papierze, a nie hulać gdzieś sobie w czeluściach internetu.

Do powiększalnika założyłem więc naświetloną ostatnią średnioformatową błonę FOMAPAN 200 wywołaną w kodakowskim D-76, rozrobionym 1+3, bo mało mi go zostało na dnie brązowej flaszki.

Na maskownice położyłem arkusze nieodżałowanej AGFY MCP 310 RC w amerykańskim formacie 20x25 cm, stanowiącej prezent od kolegi Marka, który odpuścił sobie fotografię analogową.

Chemię przygotowałem sam, wywoływacz litowy ORWO 70/ANSCO 70 jest prosty w składaniu i szybko pracuje w wysokiej temperaturze.

Martyna wygląda zjawiskowo, szczególnie dobrze jej w czerni, liczę więc na to, że jeszcze uda nam się razem popracować w studio.

Potrójna ekspozycja, papier AGFA MCP 310 RC w ORWO 70/ANSCO 70.

j.w.

Obiektyw Sekor 4,5/135 mm. Reszta danych j.w.

 Zmiana makijażu, stroju i nastroju. Obiektyw Sekor 2,8/80 mm. Sesja zbliżała się ku końcowi, byliśmy zmęczeni, a na zewnątrz zapadł zmrok.


niedziela, 25 grudnia 2022

Ostatnia rolka Fomy 200 z ładną modelką.

Kilka dni temu spotkaliśmy się w studio - nas trzech i modelka M.B. po drugiej stronie szkieł. Jak zwykle starałem się użyć możliwie prostych sposobów - pojedyncze światło boczne, proste w porównaniu do współczesnych konstrukcji optycznych obiektywy, ręczny pomiar parametrów ekspozycji oraz poprawki dla wielokrotnych ujęć cudowną acz ciężką Mamiyią C330f z dwoma obiektywami 2,8/80 oraz 4,5/135 mm. Błona Fomapan 200 wywołana w resztówce złożonego samodzielnie D-76 1+3.

Dodatkowo fociłem Nikonem F3 z Nikkorem 1,4/50 oraz pinholowałem przystosowaną Zorką 4K, jednak filmy muszą poczekać na wywołanie, bo ich po prostu nie dokończyłem i spoczywają na razie w kamerach. Modelka była bardzo zmęczona po wyjątkowo długiej sesji. Do tego doszły dość długie przerwy na zmiany makijażu, gdzie z kolei wizażystka Sonia pokazała pełnię swojego talentu oraz umiejętności.

Dla podglądu oraz dokumentacji użyłem Nikona D780 oraz przerobionego na tilt&shift przez Ś.P. Marka Mazura obiektywu od Zorki Industar 3,5/50.

M.B. Mamiya C330f, Sekor 4,5/135, potrójna ekspozycja.

j.w., ale podwójnie.

M.B. Mamiya C330f, Sekor 2,8/80, ekspozycja potrójna.

j.w.

Dla porównania ekspozycja pojedyncza.

Zmiana stroju i nowy makijaż, ekspozycja podwójna. Obiektyw Sekor 2,8/80 mm.

Nikon D780, obiektyw Industar 3,5/50 z lat 60-tych tilt&shift.


poniedziałek, 6 grudnia 2021

Divine Beings I.

 Od niedawna zacząłem myśleć na cyklem wielokrotnych ekspozycji przedstawiających portrety kobiet; także akty, akty zakryte, jakieś improwizowane sytuacje, gdzie nic nie byłoby oczywiste, i gdzie celem podstawowym byłoby pokazanie piękna kobiet na czarno-białych materiałach analogowych.

Poniżej pierwsze próbki z Darią, mam nadzieję, że nie ostatnie. Do przemyślenia pozostają układy sylwetek i kończyn w przypadku podwójnej ekspozycji; zauważyłem, że muszę zwrócić większą uwagę na stabilizację aparatu na statywie, gdyż po sesji stwierdziłem, iż lekko poluzowała mi się głowica statywowa i w niektórych przypadkach kontury nie pokrywają się, co osłabia zakładany efekt.

Niemniej jednak ze samej sesji jestem dość zadowolony, każde kolejne podejście powinno zbliżać do zakładanego wyniku.

W trakcie sesji używałem jednego prostego i taniego halogena na statywie, do tego Mamiya 645 1000S z obiektywami 2,8/80 (Sekor) oraz Flektogon 4/50 oraz Biometar 2,8/120 od P6 przez Carl Zeiss Jena, wreszcie ukraińskie rybie oko Arsat 3,5/30 mm - te dwa ostatnie przez chińską przejściówkę M645/P6. Miałem lekki problem z ustawieniem ostrości, ale to raczej moja pogłębiająca się wada wzroku niż inne przyczyny. Ciekawe, że problem nie wystąpił przy standarcie 2,8/80 od Mamiyi 645. W aparacie średnioformatowym miałem świeżą błonę Fomapan 400, którą następnie wywołałem w HC-110 1:63. Do tego zabawa z Nikonem F3 i Nikkorem 2/35 oraz rybim okiem 16 mm i tzw. Mazuronem czyli przerobionym obiektywem Industar 3,5/50 od Zorki z dołożoną opcją tilt&shift. Przeterminowany film kinematograficzny ORWO NP7 (ok. 1985-88) wywołałem w złożonym w domu D-23. Owa zupa ma tę piękną cechę, że filmy w niej wymoczone zawsze dobrze wychodzą. Do Zorki z pinholem także założyłem ORWO NP7, ale tego filmu jeszcze nie skończyłem. Daria spieszyła na siłownię.

Mamiya 645 1000S z Sekorem 2,8/80 mm. Błona Fomapan 400 w HC-110 1:63.

j.w.


j.w.

Kamera j.w. Prawdopodobnie Flektogon 4/50 od P6.

M645 1000 z 2,8/80.


Nikon F3, Mazuron 3,5/50 tilt. ORWO NP7 w D-23.


czwartek, 15 lipca 2021

Portretowo i litowo. ORWO NP 7 oraz AGFA MCP 312 RC satyna.

Antykwariat fotograficzny w Grazu (Austria) to miejsce, w którym niekiedy można znaleźć naprawdę pożyteczne dla rozwoju własnej sztuki fotograficznej starocie. Dwukrotnie nabyłem tam partie przeterminowanych dekady temu papierów fotograficznych marki AGFA, która padła na początku tego stulecia skutkiem złego zarządzania. Z  dawnej świetności na rynku pozostały jedynie dwa filmy czarno-białe sprzedawane pod starą nazwą, trudno mi jednak powiedzieć, na ile odpowiadają one dawnym materiałom.

Pokazane niżej zdjęcia to jedna z interpretacji portretów dwóch uroczych Pań, naświetlonych na antycznych negatywach ORWO NP 7 produkcji już na szczęście nieistniejącego NRD. Wywołane w D-23 wg receptury Kodaka z 1944. Odbitki na papierze plastykowym AGFA MCP 312 RC wymoczonym w zestawionym jakiś czas temu wywoływaczu litowym ORWO 70. Recepturę zaczerpnąłem z biblii chemicznej Ilińskiego z 1976 r.

Po ok. czterdziestu latach plastykowe papiery utleniły się na krawędziach i straciły tamże na czułości, co wymaga dodatkowego dwukrotnie dłuższego doświetlania boków przy równoczesnym maskowaniu centrum pomocy tzw. "machaczki", czyli owalnego kartonika na patyku - trochę to podobne do większego lizaka.

 Poza modelkami wszystkie materiały są mocno vintage'owe, zaś chemię składałem własnoręcznie z chemii wyprodukowanej pół wieku temu. Tak samo Nikon F3 z Nikkorem AIS 2/35 mają już swoje lata - że o fotografującym nie wspomnę. To wszystko jednak całkiem dobrze że sobą współpracuje.

Wywoływanie litowe mocno podkreśla ziarno filmu, które i bez tego jest całkiem spore. Zmiana proporcji wywoływacza przygotowywanego bezpośrednio przez obróbką pozwala na zmianę kolorystyki w światłach - od ciepłych do lekko schłodzonych tonów.