Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edyta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edyta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 sierpnia 2025

Czy zdjęcie musi być ostre i kolorowe jak ze smartphone'a?

 Już udzielam odpowiedzi na to zasadnicze dla sztuki fotografiki pytanie retoryczne - wcale nie. Do lat 20-tych ubiegłego stulecia (także tysiąclecia) artyści fotografujący posługiwali się namiętnie techniką gumy dwuchromianowej, fotograwiurą, przetłokami, nieco później bromolejami itd. itp. Do tego często używali miękko rysujących obiektywów (Misonne, u nas Bułhak czy Wański - obydwaj współzakładali GTF).

Teraz każda osoba fotografująca aparat nasza przy sobie.  Ja zaś z uporem maniaka uważam, że prawdziwe zdjęcie to jest obraz wyjarany siłą światła na emulsji fotograficznej, następnie wymoczony na różne sposoby - od koreksu począwszy, poprzez naświetlanie papieru pod powiększalnikiem, czy też - w przypadku technik historycznych i szlachetnych - w kopioramie pod lampą UV albo słoneczkiem na niebie.

Poniżej pokazuję reprodukcje ostatnio wykonanych gum wielowarstwowych, gdzie punktem wyjścia był zawsze aparat na film (często mocno przeterminowany), następnie po zeskanowaniu (nieunikniony obecnie etap) duży negatyw cyfrowy był kopiowany w fotoramie (starej antyramie na klipsy) w świetle słonecznym albo pod niebieska lampą ledową UV.

Słońce (jeżeli świeci)  pozwala na szybsze naświetlenie arkusza papieru - różnica to 3 do 5 razy.


 




piątek, 4 kwietnia 2025

Bardzo nie/poważny 1 kwietnia 2025, czyli kobieta wiele oblicz posiada.

 Po raz pierwszy od dość dawna miałem możność pofotografować dziewczynę, którą obiektyw uwielbia. No, przynajmniej mój; zresztą materiały fotograficzne nowszej i starszej daty również nie miały nic przeciwko temu, że Edyta rzuciła na nie blask swojej urody.

Sesja odbyła się dwuetapowo - najpierw, czyli w Prima Aprilis była spora improwizacja; pobiegłem do domu, gdyż okazało się, że zapomniałem o tym, że w ogóle umawialiśmy się na sesję w studio. Na szczęście mieszkam niedaleko, szybki chód w obie strony zajął mi 20 minut, do tego kilkanaście na dobór sprzętu.

Niekiedy pośpiech i przypadek działają korzystnie. Do torby wrzuciłem Mamiyę C330, zazwyczaj biorę drugi aparat M330F z założonym Sekorem 2,8/80, leczy tym razem coś mi się pokręciło i po raz pierwszy od lat odpaliłem drugą puszkę z założonym klonem Heliara, czyli Sekorem 3,5/105 mm. W środku Rollei RPX 400. Wyszło bardzo dobrze, chyba przejdę na to szkło po długim czasie używania 80 mm.

Do tego na szybko również dawno nie używany Nikon FM3a z zabytkowym Nikkorem 2,0/50. W środku vintage'owy film Kodak Surveillance 400.

Jako że dziewczyna była lekko noskiem pociągająca, więc razem z Arkiem nie męczyliśmy jej nazbyt długo. Dzisiaj po zeskanowaniu dwóch filmów bardzo się ucieszyłem, szczególnie z kwadratowych kadrów na błonie Rollei. Wywołałem ją w samodzielnie złożonym D-76 stocku, oczywiście biorąc poprawki na wyższą temperaturę (22 st. C) oraz wypracowanie zupy po moczeniu czterech filmów. 

Kodak z Nikona wyszedł całkiem klarownie jak na ponad 30-letni materiał; ziarno oczywiście prawie policzalne, jednak w licie powinno wyjść znakomicie. Użycie dwóch zupełnie odmiennych typów sprzętu miało wpływ na kadry - średni format wyszedł bardziej statycznie (no bo ze statywu :) ), zaś zdjęcia z Nikona zostały świadomie poruszone; trochę przypominają mi się impresjonistyczne tancerki na obrazach francuskich impresjonistów. D-23 zniwelował ewentualne błędy ekspozycji, mam całkiem sporo kadrów, z których jestem zadowolony. 

Następnego dnia kontynuowaliśmy sesję, lecz tym razem w już dobranej stylizacji z lat 30-tych. Jest to jednak temat na kolejny wpis; negatywy dopiero się suszą.

Kobieta wszak wiele oblicz posiada. Ujawniła to Mamiya C330 oraz obiektyw Mamiya-Sekor 3,5/105 mm. Błona ROLLEI RPX 400 w D-76 stocku.

Sekwencja I. Sprzęt j.w.

Sekwencja II.

Impresja I. Nikon FM3a, Nikkor 2,0/50 mm. Film vintage Kodak Surveillance 400 w D-23.

Impresja II.

Impresja III.