Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baryt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baryt. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 października 2025

Obsesje i Fetysze na OFFO 2025 w Rybniku.

 Usiadła przy starym sosnowym nielakierowanym stole, postawiłem przed nią kubek z gorącą i parującą mocną i czarną kawą, do której wrzuciłem wcześniej drobno pokrojony w kostkę imbir, szczyptę cynamonu, kardamonu, kurkumy oraz sproszkowanego kakao. Drobna lecz przy tym bardzo zgrabna blondynka Ania założyła nogę na nogę, odsłaniając przy tym kolano i prawie całe udo. Pochylając się nad kubkiem oparła się łokciami o stół, po czym powoli wciągnęła nosem opary i wydała pomruk zadowolenia. Po chwili, przedłużając chwil.ę oczekiwania i kofeinowego spełnienia, zapaliła cienkiego papierosa, strzepując delikatnie popiół do spodeczka.
Po dłuższej chwili umoczyła wreszcie usta w kawie, drugi łyk był już nieco głębszy; po kilku minutach kubek został opróżniony. Ania powoli, zmysłowo i prowokacyjnie oblizała usta wokoło, spojrzała na mnie i powiedziała: „Dostałam to, czego chciałam i potrzebowałam, teraz pójdę poprawić makijaż i podmalować usta. Potem zrobisz ze mną, co zechcesz”.
Serię kilkunastu fotogramów wykonałem po długim czasie na zabytkowym, przeszło 40-letnim papierze fotograficznym Agfy, którego dużą partię udało mi się nabyć online w antykwariacie w austriackim Grazu. Negatyw naświetliłem w małoobrazkowym dalmierzowcu Zorkij 4k, przerobionym na kamerę otworkową, do którego włożyłem również silnie przeterminowany film ORWO NP7, naświetlany na 200 ASA i wywołany w złożonym w domu D23, który miłosiernie wybacza wszelkie niedostatki wynikające z nadmiaru albo niedoboru światła.
Moich 6 unikatowych i jedynych w swoim rodzaju odbitek litowych 30 x 40 cm na kilkudziesięcioletnim Fotonbromie będzie można oglądać na tegorocznym OFFO 2025 w Rybniku w Art Cafe Restauracja & Club & Caffe.


 






piątek, 1 marca 2024

Wernisaż "Międzyświatów" 26.02.2024.

Odbył się wernisaż, zaś frekwencja na nim była spora, przekroczyła - nie ukrywam - moje oczekiwania, tym samym podnosząc poziom szczęścia. 

Zaszczytem wielkim było w nim uczestniczyć wraz z Krystyną M. Kahsin; niestety, prof. Zbigniewa Gorlaka nie było ciałem, przez głośnik usłyszeliśmy natomiast Jego głos. Choroba nie wybiera, niestety.

Szczególnie dziękuję Marzenie Sandach oraz Małgorzacie Pląskowskiej za łaskawe przyjęcie oraz dobre słowa, mojej Asi za wsparcie duchowe oraz wszelką pomoc logistyczną, a obecnym - szczególnie fotografom - za obecność.

Poniżej kilka zdjęć z imprezy, która zostanie powtórzona jutro, tj. w sobotę 2 marca o godzinie 16.00.



fot. Anna Głuchowska


fot. Sławomir Fiebig

fot. Sławomir Fiebig





poniedziałek, 28 listopada 2022

Fajnie jest zawisnąć - na wystawie pokonkursowej w Lesznie.

 Jakieś niecałe dwa miesiące temu wysłałem nieco zdjęć na XLI Ogólnopolski Konkurs Literacko – Fotograficzno – Plastyczny KONFRONTACJE 2022 w Lesznie. Około dwóch tygodni temu otrzymałem zaproszenie na wernisaż otwierający, zaś dzisiaj otrzymałem maila z informacją, że zdobyłem tam nagrodę. Jako że organizatorzy zdają się bardzo poważnie podchodzić do ochrony danych osobowych i w związku z tym tajemnic wszelkich, to do tej pory nie wiem, co to i za co.

Niemniej jednak dostałem linka do chmury, w której pływają sobie wernisażowe zdjęcia; na ich podstawie znalazłem, iż na wystawie w Lesznie wisi sobie aż 8 (słownie: osiem) litowych odbitek mych, w tym nawet jedna na zabytkowym materiale ORWO Fotoleinen FL, czy światłoczułym płótnie fotograficznym. Po czterdziestu latach spoczywania w piwnicy wreszcie się do czegoś przydało. Nieskromnie zakładam, że po prostu musiało się odleżeć, by na koniec trafić we właściwe ręce. Uuch, samouwielbienie to paskudna przypadłość, ale wkrótce mi przejdzie - taką mam przynajmniej nadzieję. Teraz pozostaje skontaktować się z ładnymi i otwartymi na eksperymenty artystyczno-fotograficzne dziewczynami, i fotografować dalej.

Poniżej zdjęcia z chmury nad Lesznem niewiadomego autorstwa oraz parę reprodukcji okołowystawowych. Sandrze i Darii ogromnie dziękuję za wytrwałe pozowanie.

Daria w licie należycie na Ilford Multigrade IV. Oryginał wystawowy jest bardziej spokojny, ale on jest na AGFA MCP 310 RC.

Daria chyba nie była w stanie dłużej patrzeć w obiektyw Mamiyi - aparat jest duży, ciężki i mocno onieśmiela; fotografowi po pewnym deformuje kręgi szyjne. Lepiej być modelką.

Skan negatywu i Sandra, na wystawę też pojechała odbitka na AGFIE.

Dwie Wieże Ratusza Głównego Miasta w Gdańsku. Na plener zabrałem mały obrazek, czyli zabytkowego Nikona F3. Film niemiecki, za to papier czeski, o czym świadczą plamy na niebie. Taka jego uroda, tego papieru.

Romańska kolegiata w Opatowie. Też czeski papier, ale lepiej wyszło w podwyższonej temperaturze.

Wernisaż w Lesznie, w tle moje lity - baryty (też).

Wszystkie osiem zdjęć dumnie wisi i powiewa.



czwartek, 19 maja 2022

The Summer of the Middle Ages. Papier i szmata światłoczuła.

 Kilka lat temu rozpocząłem cykl "The Summer of the Middle Ages", popełniając pastisz bardzo popularnej onegdaj wśród studiujących historię (nie mam tutaj na myśli studentów historii - ci coraz mniej czytają) książki J. Huzingi "Jesień średniowiecza". Jako że osobiście odbieram wieki ciemne jako okres bardzo jasny i wzrostowy dla wielu narodów oraz państw (z Polską na czele), stąd ta podmianka.

Do popełnionych w tym roku ujęć dołączają powoli popełnione z negatywów odbitki litowe. Jako że moje osobiste zapasy materiałów już nie produkowanych oraz zapomnianych rozrastają się, więc kolejne odbitki z cyklu "średniowiecznego" powstają - z ciekawości i dla porównania - zarówno na najnowszych papierach barytowych Fomy jak i na odkopanych w piwnicach dziwnych wynalazkach, czyli materiale ORWO Fotoleinen FL, a więc płótnie światłoczułym. Dodatkowej pikanterii dodaje temu ostatniemu fakt, że podlegał on przez lata działaniu piwnicznej pleśni, która napoczęła konsumować emulsję światłoczułą wraz z bazą, czyli żelatyną. Mmmm.

A to wszystko wymoczone w moim ulubionym litowym wywoływaczu ORWO 70, który składam na bieżąco w miarę zapotrzebowania.

Zdjęcia wykonane Mamiyą C330f z obiektywami 2,8/80 oraz 4,5/65 mm. Jeden wyjątek to mały obrazek czyli Nikon F3. Filmy różne, ostatnio stosuję Fomapan 200 wywoływany w HC-110 lub D-76 własnego składu. Mały obrazek to ORWO NP 55 wywołany w HC-110. Misnia z 2016 r., Opatów z kwietnia tego roku.

Albrechtsburg, Miśnia. ORWO Fotoleinen FL.

Kolegiata w Opatowie. ORWO Fotoleinen FL.

j.w.

Kolegiat a w Opatowie. Papier Fomatone MG 133.

j.w., lecz ORWO Fotoleinen FL

Tutaj Nikon F3 i Nikkor 2/35. Przeterminowany o 4 dekady film ORWO NP 55. Papier Fomatone MG 133.


środa, 16 lutego 2022

Wielowieżowy Ratusz Głównego Miasta w Gdańsku.

Jak ogólnie wiadomo, dawni gdańszczanie byli skromni i nie obnosili się ze swoim bogactwem. Tak pozostało im do dzisiaj. Dlatego postawili jednowieżowy tylko budynek ratusza na Głównym Mieście. Skromnie, ale gustownie.

Ponieważ jednak odczuwam pewien niedosyt, to postanowiłem co nieco Ratuszowi dołożyć. Dwa razy, trzy razy, bumm! Poniżej kilka koncepcji wstępnych, na papierze AGFA Record-Rapid 111 1 Grade Soft Glossy wywołanych w licie ORWO 70. Kolory skromne, ciepłe światła bardzo oszczędne w wyrazie swym. Negatyw to ORWO NP55 wywołany w HC-110 1:50. Aparat to chyba Minolta XD-7 z Rokkorem 1,4/58 albo Nikon F3 - już nie pamiętam.





wtorek, 25 stycznia 2022

Węzły czasu i miejsca c.d. Papiery, filmy, aparaty vintage.

 Latem ubiegłego roku miałem zaszczyt i przyjemność wielką dołączyć do członków zarządów różnych okręgów ZPAF - najpierw być na spotkaniu, następnie wziąć udział w wystawie pospotkaniowej (bo nie poplenerowej) "Punkt Zwrotny".

Tytuł tak mi się spodobał, że zacząłem bawić się tematem i od czasu do czasu wykonywać zdjęcia próbujące w jakiś sposób pokazywać węzłowe punkty otaczającego nas świata podlegającego nieustannym zmianom.

Stanowi to też okazję do zabawy nie tylko samą ideą, ale też starymi aparatami, a przed wszystkim zabytkowymi papierami, które dają się zadowalająco obrobić już tylko w chemii litowej. Tym razem wziąłem na tapetę/ włożyłem do kuwety kupione onegdaj na aukcji papiery AGFA RECORD-RAPID RRW 111 1 Glossy Grade Soft oraz otrzymane od kolegi Sławka Fiebiga ORWO BN 111 Normal produkcji byłego NRD, zaś konfekcjonowane przez bydgoski Foton. Obydwa materiały pozwalają na uzyskanie mocno odlotowych efektów barwnych, ich tonalność także jest specyficzna, jednym słowem przedwczoraj osiągnąłem sporą satysfakcję przy czerwonym świetle.

Do wywołania obydwu gatunków  papieru z lat 80-tych XX w. użyłem własnoręcznie wymieszanego wywoływacza litowego ORWO 70 wg receptury Ilińskiego z 1976 r. Aparat to venerable Nikon F3 z Nikkorem 2/35 mm oraz żółtym filtrem, film to kinematograficzny ORWO NP 55 (lata 80-te) wywołany w HC-110 1:150 przez 16 minut.

Węzeł czasu 11.12.2021, czyli siłownia na świeżym powietrzu v.1. ORWO BN 111 normalny.

Węzeł czasu 11.12.2021 czyli siłownia na świeżym powietrzu v.2. AGFA RECORD-RAPID RRW 111 1 Glossy grade soft.

Węzeł czasu 11.12.2021, czyli przejście od ćwiczenia umysłu do kontemplacji widoków. AGFA RECORD-RAPID RRW 111 1 Glossy Grade Soft.


wtorek, 8 czerwca 2021

Punkt zwrotny.

W maju wziąłem po raz pierwszy udział w plenum zarządu ZPAF w Toruniu, przy okazji robiąc nieco zdjęć, w tym do projektowanej na sierpień wystawy "Punkt Zwrotny". Może się uda, może trzeba będzie jeszcze nad sobą popracować, ale wykonałem już kilka odbitek - oczywiście litowych. 

Wybrałem dwa zdjęcia, z których każde można potraktować nieco metaforycznie. Na jednym ująłem fragment kościoła z leżącym obok gmachem więzienia, próbując w ten sposób pokazać swoisty związek pomiędzy pokutą/czysto fizycznym cierpieniem tutaj na ziemi a wolnością ducha, już po odbyciu kary i uzyskaniu przebaczenia.

Drugie zdjęcie to dwie postaci podążające ku otwartym wrotom. Można wyobrazić sobie, że z ciasnych i pokrętnych uliczek wychodzą przez zamknięte wcześniej ciężkie i okute odrzwia na światło i wielką przestrzeń, gdzie tylko horyzont stanowi granicę.

Co do samej techniki, to prościej być nie mogło: zabytkowy Rolleiflex T z Tessarem 3,5/75 oraz żółtym filtrem, załadowany błoną Ilford HP5 Plus, później wywołaną w HC-110. Trzy odbitki wykonałem na zabytkowych papierach AGFA MCP 310 RC oraz FOTONBROM 111 K Normal. Moczyłem je wytrwale w domowej roboty litowym wywoływaczu ORWO 70. Za tę recepturę chwalę mistrza Ilińskiego, mam nadzieję, że dotrze to do niego w zaświaty i uraduje duszę. Odbitki mają format 25 x 25, jako że taki wymóg postawił organizator.

Punkt Zwrotny I. Pokuta i odkupienie. AGFA MCP 310 RC w ORWO 70.

Punkt Zwrotny II v.2. AGFA MCP 310 RC w ORWO 70.

Punkt Zwrotny II v.1. FOTONBROM 111 K Normal w ORWO 70.


piątek, 2 kwietnia 2021

Trochę pikanterii dla inspiracji nie zaszkodzi. AGFA piękna jest, ale już jej nie ma!

 Kilka dni temu dotarła do mnie paczka z Grazu w Austrii. Jest tam komis wszelkich fotograficznych staroci, i dzięki koledze Piotrowi dostałem cynk o tym, że na składzie mają mocno przeterminowane papiery fotograficzne Agfy. Zapłaciłem, po czym cierpliwie sobie czekałem. Papierów nie było. Po mailu okazało się, że jeden pan "przeoczył" moją wpłatę. Ot, austriackie gadanie. Oczywiście przeproszono mnie uprzejmie, po dwóch dniach kurier dostarczył kilkukilogramową paczkę z pudełkami papierów sławnej firmy, która padła skutkiem błędów w zarządzaniu.

Nie wszystkie pudełka były pełne, ale zostałem o tym uprzedzony. Odpaliłem powiększalnik i zacząłem próby. Na początku załamałem się, jako że próbki były mdłe, szarawe i bez pożądanych w licie kolorów. Jednak po dokonaniu pewnych zmian w procedurze zrobiło mi się znacznie lepiej; okazało się, że stare baryty Agfy należy bardzo mocno naświetlać (odbitki 18 x 24 cm przez 120-180 sekund przy przysłonie 4,0 w El-Nikkorze 2,8/50 mm). Papiery te najlepiej czują się w mocno wymęczonym i silnie zbrązowiałym wywoływaczu litowym ORWO 70, do którego przy każdej kolejnej odbitce dolewa się nieco świeżego roztworu A i B - po 20 ml na 1000 brązowej zupy (tzw. Old Brown) o temperaturze około 28-30 stopni C.

Po ok. 3-4 minutach widać pierwsze zaczernienia, pełny efekt występuje mniej więcej po 10 minutach wywoływania pod stałą kontrolą przy lampie ciemniowej z czerwonym filtrem. Jest to dość kłopotliwe, ale można się przyzwyczaić. Na 10 odbitek dobrze wyszło 7, co uważam za niezły wynik, biorąc pod uwagę to, że pracowałem po raz pierwszy z nieznanym wcześniej papierem.

Poniżej efekty (te dobre) pracy przy powiększalniku. Negatyw to również przeterminowany ORWO NP7 naświetlany na 200 ASA i wywołany w złożonym w domu D-23.

AGFA RECORD-RAPID RRS 111 2, 18x24 cm.

Papier j.w.

AGFA PORTRIGA-RAPID PRK 111 3 SEMI GRAINED MATT 18x24 cm. Nieco chłodniejsze światła, silna grafizacja w półcieniach, co mi bardzo odpowiada

Papier chyba jak wyżej, ale błyszczący - w tym samym pudełku było drugie opakowanie z kilkunastoma arkuszami błyszczącego papieru 18x24 cm. Fotografia otworkowa, konwertowany Zorki 4K.

Modelka Ala, skan negatywu ORWO NP7 dla porównania z odbitkami (Epson V600). Podoba mi się spore ale równe ziarno tego filmu (błona kinematograficzna, odpowiednik ORWO NP27).


wtorek, 14 lipca 2020

The Summer of the Middle Ages or Perfect Shape.

Dochodzę do wniosku, że pod względem fotograficzno-artystycznym uprawiam wstecznictwo, jako że: analog sprzed lat kilkudziesięciu, film wołany na mokro, nie żaden program, odbitka litowa wołana też na mokro; jedyne odstępstwo to podwójna ekspozycja, ale tutaj też niczego nowego nie wymyśliłem. Jednak jest to chyba dość spójne i estetycznie do przyjęcia; trwałość archiwalna też jest jak trzeba. Zakładam co najmniej 180 lat, potem niech inni się martwią, o ile będzie komu.
    Bodajże Arystoteles doszedł do wniosku, że kształtem idealnym jest kula, tak więc umieszczam wizerunki mego miasta na tle kuli i efekt wydaje mi się całkiem sympatyczny. Podobnie jest, gdy w kuli chowają się gołe panienki. Też ładnie.
    Papier to vintage'owy ORWO BBN 111 o formacie 18x24 cm. Moczę go w roztworze roboczym z koncentratu Hr. Moersch'a; mniej więcej po 6 minutach zaczynają pojawiać się zarysy cieni, a potem wszystko zaczyna coraz bardziej przyspieszać.
    Ponad sto lat temu jacyś ignoranci stwierdzili, że średniowiecze to "wieki ciemne". A to bullshit jest, bo wtedy wiele się zaczęło - Polska też. Zaczęło się wiosenną wędrówką ludów, a zakończyło dojrzałym i mocne plony dającym latem.




środa, 15 stycznia 2020

"Widoki Motławy" na Osowej. 25 stycznia 2020.

Gdyby ktoś miał jeszcze ochotę ujrzeć część "Widoków Motławy" pokazanych w ubiegłym roku w Domu Uphagena, to zapraszam na oglądanie od 20 stycznia, oraz na otwarcie 25 stycznia (sobota) o 17.00.

środa, 11 grudnia 2019

Spacer leśny i ciemnica.

Słowo "spacer" powinno kojarzyć się z czymś przyjemnym, a wyraz "ciemnica"? Wręcz przeciwnie. Jednak w dawnej, jeszcze do końca nie ustalonej polskiej terminologii fotograficznej słowo to oznaczało po prostu ciemnię fotograficzną. W tym kontekście jest to nadzwyczaj przyjemne, szczególnie po upływie kilkunastu minut siedzenia w czerwonym świetle, gdy okazuje się nagle, że z białej płaszczyzny naświetlanego papieru fotograficznego zaczyna powoli wyłaniać się obraz.
     Pewna ilość weekendowych dni w listopadzie była całkiem miła, zarówno pod względem temperatury jak i światła, wziąłem więc Mamiyę C330f z założonym po raz pierwszy Sekorem 4,5/65 mm, na który nakręciłem zabytkowy żółty filtr z byłego DDR-u. Większość optyki do tej dwuokiej lustrzanki posiada gwint 46 mm, ale ta konstrukcja jest starsza, przednia soczewka jest całkiem spora, i wymagało to zrobienia oprawki obiektywu o nieco większej średnicy. Tym lepiej - średnica 49 mm była i nadal jest dość popularna, po pogrzebaniu w pudle znalazłem kilka sztuk filtrów konwersyjnych o różnych barwach. Żółty jest najbardziej wygodny, bo łatwo jest wprowadzić poprawkę ekspozycji (2x).
     Żona zgodziła się zabrać statyw, tak więc objuczeni oboje wędrowaliśmy sobie po wrzeszczańskim lesie, póki słońce nie zaczęło się obniżać. Negatyw wywołałem tego samego wieczora, wyszedł całkiem ładnie, nie pozostawało więc nic innego jak rozrobić nowy ORWO 70 do pracy w ciemnicy. I tym razem nieco się naciąłem - z ciekawości otworzyłem czterdziestoletni słoiczek z hydrochinonem, który rozmieszałem jak należy z innymi substancjami. W trakcie wywoływania okazało się, że akurat ten proszek działa bardzo powoli - zamiast dotychczasowych 12-20 minut musiałem czekać ponad 16 minut na pojawienie się pierwszych zarysów obrazu. Odbitki były gotowe dopiero po 40-45 minutach. Jednak zostałem nagrodzony za cierpliwość - po wyschnięciu okazało się, że zdjęcia nabrały pięknych, ciepłych barw zarówno w światłach, jak i w cieniach. Kolejnym krokiem będzie zmieszanie starego i fabrycznie nowego hydrochinonu dla zachowania barw i przyspieszenia procesu. Czekam na przesyłkę, może nadejdzie w tym tygodniu.