poniedziałek, 9 lipca 2018

Neoartdecowskie renowacje w dniu 9 lipca 2018.

Dzisiaj cztery godziny zabawy. Przede mną jeszcze dużo pracy, ale po zrobieniu brakującego słupka wydaje mi się, że jestem już na półmetku - albo przynajmniej blisko niego. Zmęczyłem się nieco.
Słupek wreszcie zafornirowany i przetarty zużytym papierem.

W nawiązaniu do innych mebli z tej epoki znajdujących się w mieszkaniu krawędzie i słupki będą w kolorze brązu wenge.

Słupek wstawiony na próbę pasuje i trzyma się bez klejenia po lekkim wciśnięciu na miejsce.


Po zrobieniu drzwiczek środkowych będzie można to wszystko ładnie spasować.

Teraz trzeba oczyścić drugi (lewy) słupek oraz pióro, o które będą się opierały drzwiczki środkowe.

Po usunięciu lakieru i resztek kleju z pióra można je okleić cienkim fornirem.

Pióro się ładnie okleja.

Stan prawie surowy. Uzupełnianie wcześniej pominiętych ubytków forniru.

Fornirowanie ścianki tylnej drzwiczek środkowych.

Doklejanie odstającego forniru. Strona prawa.

Na fornirze lewych drzwiczek ktoś poprzyklejał różności, które trzeba usunąć.

Środek do usuwania farb i lakierów sprawuje się bez zarzutu mimo znacznego przeterminowania.


Drzwiczki po usunięciu resztek naklejek. Pozostało szlifowanie.

Na tylnej prawej nodze ujawnił się odchodzący fornir. Klejenie pod ściskami stolarskimi.

Wygląda strasznie, ale jest skuteczne.

Ma padać (oby, bo strasznie sucho i roślinki padają), więc zabrałem z balkonu do pokoju.

Z tylu szafa w tym samym stylu z 1956 r. z ciemnymi krawędziami. Tutaj będzie podobnie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza