Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Holy Cities. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Holy Cities. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 kwietnia 2018

The Holy Cities. 2nd pass lith

Kolejne próby odejścia od codzienności, próba stworzenia nowego wymiaru na barytowym papierze do mokrej roboty. Stary aparat, jeszcze starszy obiektyw, przeterminowane filmy, tylko papier świeży. Wywoływacz własnej roboty.
The Holy Cities. Gdańsk.

The Holy Cities. Poznań.

The Holy Cities. Wyszehrad.

środa, 28 lutego 2018

Zabawy formalne.

Mimo tego, że dość często zdarza mi się dokumentować rzeczywistość, to jednak od kilku/nastu już lat najwięcej radości przynoszą mi zabawy z formą. Dotyczy to przede wszystkim możliwości kreacji zupełnie nowego kształtu na błonie, zaś później na papierze fotograficznym, co dodatkowo wzmacniam stosując mniej typowe techniki ciemniowe, z moczeniem w litowym wywoływaczu w pierwszej kolejności.
Moje podstawowe narzędzia pracy to dwie stare lustrzanki Nikona - F3 i FM2, oraz aparaty średnioformatowe, jednak koniecznie z opcją wielokrotnej ekspozycji (Rolleiflex, Start, Lubitel lub Mamiya C3 lub C330f).
Materiał światłoczuły taki, jaki jest akuratnie pod ręką, bo i tak trzeba go przecież wywołać w sposób jedynie słuszny.
Poniżej dwa nieco odmienne sposoby podejścia do tematu - za każdym razem jeden budynek, tylko inaczej traktowany. Może go zdefokusować i nałożyć na siebie, lub spróbować potraktować z nieco innego kąta.
W obydwu wypadkach ten sam papier - kilkudziesięcioletni ORWO BH 111 (wezmę każdą ilość, jak kto ma!). Lit składany w ciemni, odmierzany na wadze dilerskiej (dokładność od 0,1 do 100 g).

Cykl "The Holy Cities", zdjęcia z tego samego roku A.D. 2017.



czwartek, 15 lutego 2018

Peregrynacje. The Holy Cities - Poznań. Sierpień 2017.

W fotografii litowej odpowiada i pasuje mi mocno nie tylko efekt piktorialny, zresztą nie zawsze w niej występujący. Poza tym - co złego jest w piktorializmie? Wydaje mi się, że najwyższy czas przestać potępiać go w czambuł, zamiast tego można powrócić do miłych oku efektów plastycznych, niewiele mających wspólnego z precyzją rysowania właściwą obiektywom wysokiej klasy.

A może nie podoba się kolorystyka? Ciepłe - żółte, łososiowe, niekiedy pomarańczowe światła i brunatne lub zielonobrunatne cienie. Do tego dziwna tonalność, kontrast świateł i cieni, pewna nieprzewidywalność, możliwość kombinacji chemicznych oraz różnych papierów, niekiedy bardzo starych, znalezionych na strychu czy w piwnicy, z których poza litem nic nie wychodzi.

Tym razem tylko jedno zdjęcie, na kapryśnym papierze Fomy, starym aparatem zdjęta wędrówka od poznańskiego rynku przez jakąś boczną ulicę zakończoną dwuwieżowym kościołem, za nim skręciliśmy w prawy, placyk, skwerek, park i ulica pod górę, na jej końcu za rogiem apartamentowiec z pokojem, w którym można było zaparzyć kawę.

Poczwórna ekspozycja pozwoliła zawrzeć w sobie ponad dwa kilometry spaceru. Mała klatka objęła sporą przestrzeń i wiele wrażeń pochodzących ze zgiełku ulicznego, świateł, pasów dla pieszych, odwiedzanych po drodze kilku antykwariatów; w jednym kupiłem starą filiżankę ze spodeczkiem. Dobrze pije się z niej zieloną herbatę.


środa, 10 stycznia 2018

19.01.2018 Biblioteka na Suchaninie, ul. Paderewskiego 11.

No i po wernisażu - na wystawie pokazuję 20 zdjęć litowych lub w technice 2nd pass lith. Część już po chemii samorobnej, część po zestawach konfekcjonowanych, które nie pracują lepiej, szczególnie gdy moczy się w nich papiery Fomy.








poniedziałek, 24 kwietnia 2017

The Holy Cities. Lith prints.

The Holy City of Barcelona. Sagrada I. 27 x 40 cm.

The Holy City of Lund. 2nd pass lith. 29 x 29 cm.

The Holy City of Wetzlar. Leitz Factory. 2nd pass lith. 30 x 40 cm.
The Holy City of Barcelona. Sagrada II. 2nd pass lith. 27 x 40 cm.

The Holy City of Sopot. Vanity Fair. 20 x 30 cm.