Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fotonbrom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fotonbrom. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 marca 2025

Uroki starych Fotonbromów i Bromów.

 Robiąc zestaw pokazowy dla miłośników spędzania długich godzin w dusznym pomieszczeniu, oświetlonym tylko czerwonym światłem, od czasu do czasu świeceniem żarówki powiększalnika, odkryłem w czeluściach szafki kilka zapomnianych opakowań z papierami Fotonbrom. Nie były to duże formaty - 18 x 24 cm oraz 13 x 18 cm, jednak pozwoliły na uzyskanie kolejnego doświadczenia.

Jestem o tyle mądrzejszy, że wiem, iż Fotonbrom specjalny, który wychodził dość mdło przy negatywach słabiej krytych, sprawuje się całkiem przyjemnie dla po naświetleniu z negatywu wywołanego standardowo, wg przepisu, z mocniej krytymi (ale nie smolistymi)czerniami.

Należy go naświetlać dość krótko, a wywoływać długo w ciepłej zupie litowej, w której radośnie unosi się sporo cząstek składników części A oraz B (mam na myśli wywoływacz własny wg receptury ORWO 70/ANSCO 70). Wtedy kontrast oraz szczegóły w światłach i cieniach spełniają wymagania estetyczne - oczywiście zawsze jest to kwestia gustu.

ORP "Błyskawica". 9.03.2025, Nikon F3, Nikkor 2,8/28 mm z filtrem czerwonym. Fomapan 200 w D-76 własnego składu.

Wrakowisko k. rafinerii gdańskiej. Fotonowski BROM B34-111 K Twardy karton z lat 70-tych. Nie spotkałem wcześniej tak pięknie zachowującego się w licie polskiego papieru. Przypomina mi papier AGFA Record-Rapid z tego samego okresu, jest jednak nieco cieńszy.

j.w. Film Rollei Retro 100 wywołany w HC-110 1:31. Dość mocno kryte cienie, jednak obróbka w ORWO 70 pozwala na wydobycie szczegółów w tychże cieniach.

 
Wrakowisko, 10.03.2012. Fotonbrom FB 50 -111 C Cienki. Spleśniał przez pół wieku, dlatego musiałem obciąć wszystkie arkusiki z jednej strony. Reszta pracuje bardzo pięknie.

środa, 5 marca 2025

Wyspa Spichrzów c.d., ale w licie!

 Przedwczoraj w poniedziałek 3 marca, ale także w dniu wczorajszym - postanowiłem przetestować trochę starych polskich papierów Fotonbrom oraz po raz pierwszy papieru Fotonchlorobrom, z emulsją z definicji ciepłotonową, a dodatkowo z fakturą satynowaną. Ten ostatni papier był najczęściej używany do fotografii studyjnej oraz portretowej; dostałem go onegdaj w prezencie wraz z mocno przeterminowanymi papierami barytowymi różnej proweniencji.

To wszystko po naświetleniu w Magnifaxie 4 przez fenomenalnego EL-Nikkora 2,8/50 przy f = 5,6 wymoczyłem w roztworze wywoływacza litowego wg receptury wziętej od Ilińskiego (1970 r.) dla ORWO 70. Dzień później wysuszone odbitki wymoczyłem ponownie, gdyż postanowiłem wysuszyć je na glanc na starej suszarce Libella. Okazało się, że po kilkunastominutowym rozgrzaniu odbitki na cienkich papierach suszyły się przez ok. 5 minut, zaś na kartonie przez ok. 7 minut. Połysk mi w tym przypadku bardzo odpowiada.

Jednak najbardziej podobają mi się suszone na powietrzu i pod płytami mdf zdjęcia na papierze Fotonchlorobrom FCB 3 - 225KR, który to uległ przeterminowaniu w dniu 31.01.1989.  W licie wyszło znakomicie; odbitki po wysuszeniu nabrały w cieniach barwy pośredniej między zielenią a ciepłym brązem. Małe arkusze 13 x 18 cm naświetlałem przez 60-80 sekund; wywoływały się bardzo szybko, mniej więcej przez 2,5 - 2 3/4 minuty. Satynowa faktura sprawia, że wyglądają elegancko i vintage'owo zarazem. Niestety, mam tylko jedną paczkę liczącą 100 arkuszy i zamierzam wykorzystać je na specjalne okazje.

Wykonałem jeszcze jedną odbitkę 13 x 18 cm na Fotonbromie FBR4 - 111CK, przeterminowanym od lipca 1987 r. Ten papier o gradacji normalnej (czerwony pasek na banderoli opakowania) zachował się podobnie do innych "normalsów" Fotonu z tego okresu, tzn. uległ bardzo mocnemu zażółceniu. Jednak efekt mi się podoba, bo na współczesnych papierach tego nie uświadczysz. 

Kolejna odbitka, tym raz 18 x 24 cm, powstała na papierze FOTONBROM FB 50 st. - 111C Special, wyprodukowanym zapewne na przełomie lat 70 i 80-tych, jako że był zapakowany w kopertę o kolorze żółtym (od lat 80-tych były białe, potem z szarej tektury, po upadku komuny znowu zaczęły być pakowane w lepszej jakości koperty z białego kartonu aż do sprzedaży firmy czeskiej Fomie). Emulsja uległa lekkiemu zażółceniu w kierunku kości słoniowej, kontrast był taki sobie, ale zamierzam nad nim popracować. Było to wszak pierwsze podejście.

Trzy odbitki naświetliłem na FOTONBROMIE FBR5 - 111CK HARD (niebieska banderola), przeterminowanym 7.03.1989 r. Zachowuje się on najlepiej ze wszystkich cienkich lub grubszych kartonowych barytów typu FOTONBROM, dając ciepłe światła (kość słoniowa) i przyjemne dla oka szarości w cieniach. Wszystko naświetliłem na negatywie FOMAPAN 200 wywołanym w domowego składu Kodaku D76H (receptura z sieci; pracuje fajnie i ma prostszy skład niż klasyczny D76). Aparat to kupiony w Japonii za śmieszne pieniądze Nikomat EL z Nikkorem AIS 2,8/28 oraz czerwonym filtrem dla podbicia chmur na niebie, takich jakie one były 16 lutego 2025 w jeden z ostatnich śnieżnych dni tej zimy (mam nadzieję).

Wyspa Spichrzów 16.02.2025. Pap. FOTOCHLOROBROM FCB3 - 225KR 13x18 cm, exp. 31.01.1989.  
j.w. 
j.w., ale to FOTONBROM FBR4 - 111CK exp. 07.1987. 

 

FOTOBROM FBR5 - 111 CK HARD exp. 07.03.1989. 

Dla urozmaicenia "Widoki Motławy", 16.02.2025. Papier j.w.


piątek, 3 grudnia 2021

Some fine or lith printing

 Tym razem nie moja ciemnia, tylko Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego, i nie moje zdjęcia, tylko Jacka Kozłowskiego z kwietnia 1981 przedstawiające artystę wszechstronnego Andrzeja Strumiłłę w jego pracowni. Działanie nasze wpisuje się chyba w pojęcie "archeologii fotografii", dość szeroko rozumianej.

Chemia ORWO 70 została użyta do wywołania pięciu odbitek litowych formatu 24x30 cm: dwóch na papierze AGFA MCP 310 RC, trzech na twardym Fotonbromie 111 CK.

Wywołało się dość szybko, jako że zupę rozrobiłem ciepłą, w temperaturze ok. 35 stopni. Efekty mocno vintage & piktorialne, ale tak to się wywołuje. Negatyw Fotopan z początku lat 80-tych XX w.

Zdjęcia dokumentacyjne komórkowe Jacka Kozłowskiego i Andrzeja Pawłowskiego.

Andrzej Strumiłło na papierze AGFA MCP 310 RC 24x30 cm. Fot. J. Kozłowski

AGFA MCP 310 RC. Fot. J. Kozłowski

Fotonbrom 111 CK twardy. Fot. J. Kozłowski

Odbitki na Agfie już suche. Fot. J. Kozłowski

Porównanie efektu na dwóch różnych papierach. Fot. A. Pawłowski

Po prawej Krokus 4 z Mikarem 4,5/55 użytym do powiększeń.

Fot. A. Pawłowski

Fot. J. Kozłowski


wtorek, 8 czerwca 2021

Punkt zwrotny.

W maju wziąłem po raz pierwszy udział w plenum zarządu ZPAF w Toruniu, przy okazji robiąc nieco zdjęć, w tym do projektowanej na sierpień wystawy "Punkt Zwrotny". Może się uda, może trzeba będzie jeszcze nad sobą popracować, ale wykonałem już kilka odbitek - oczywiście litowych. 

Wybrałem dwa zdjęcia, z których każde można potraktować nieco metaforycznie. Na jednym ująłem fragment kościoła z leżącym obok gmachem więzienia, próbując w ten sposób pokazać swoisty związek pomiędzy pokutą/czysto fizycznym cierpieniem tutaj na ziemi a wolnością ducha, już po odbyciu kary i uzyskaniu przebaczenia.

Drugie zdjęcie to dwie postaci podążające ku otwartym wrotom. Można wyobrazić sobie, że z ciasnych i pokrętnych uliczek wychodzą przez zamknięte wcześniej ciężkie i okute odrzwia na światło i wielką przestrzeń, gdzie tylko horyzont stanowi granicę.

Co do samej techniki, to prościej być nie mogło: zabytkowy Rolleiflex T z Tessarem 3,5/75 oraz żółtym filtrem, załadowany błoną Ilford HP5 Plus, później wywołaną w HC-110. Trzy odbitki wykonałem na zabytkowych papierach AGFA MCP 310 RC oraz FOTONBROM 111 K Normal. Moczyłem je wytrwale w domowej roboty litowym wywoływaczu ORWO 70. Za tę recepturę chwalę mistrza Ilińskiego, mam nadzieję, że dotrze to do niego w zaświaty i uraduje duszę. Odbitki mają format 25 x 25, jako że taki wymóg postawił organizator.

Punkt Zwrotny I. Pokuta i odkupienie. AGFA MCP 310 RC w ORWO 70.

Punkt Zwrotny II v.2. AGFA MCP 310 RC w ORWO 70.

Punkt Zwrotny II v.1. FOTONBROM 111 K Normal w ORWO 70.


wtorek, 5 stycznia 2021

Portretura okołopandemiczna.

Okołopandemicznie dla porównania wrzucam kilka portretów okolicznościowych odbitych na Fomie 132 oraz zabytkowym Fotonbromie, który pod względem możliwości grafizacyjnych chyba mi bardziej obecnie odpowiada. Obydwa papiery moczone w złożonym w domowej ciemni (z dodatkową funkcją pralni) wywoływaczu litowym ORWO 70. 

Fomatone MG 132, ORWO 70 lith dvp.

Fotobrom 111 C, ORWO 70 lith dvp.

Fotonbrom 111 C, ORWO lith dvp.

Fotonbrom 111 C, ORWO 70 lith dvp.


czwartek, 10 grudnia 2020

Dyskretny urok Fotonbromu 111.

Fotonbrom to bardzo stary materiał - w okresie bezmyślnego wyprzedawania czego się da bydgoski Foton zakupili Czesi, robiąc chyba niezły interes, bo za bezcen uzyskali dostęp do bardzo trwałych i wydajnych receptur polskiej chemii do materiałów czarnobiałych. 

Chyba jednak nie użyli receptur służących przygotowywaniu emulsji do oblewów papierów czy filmów, jako że te zniknęły z rynku bezpowrotnie w połowie lat 90-tych ubiegłego wieku. Teraz można liczyć tylko na zasłużonych kolegów, którzy przypadkiem tych materiałów nie zutylizowali.

Papiery Fotonbrom nie dadzą się już wywołać w standardowej chemii, bo zadymienie sprawia, że spogląda się na gotowe odbitki z przykrością albo bez zainteresowania; można jednak je wywołać w kontrastowo pracujących wywoływaczach litowych, z których najlepszym jak do tej pory okazał się składany w zaciszu domowym ORWO 70 (Ansco 70). Kilkukrotne prześwietlenie papieru pod powiększalnikiem, wysoka temperatura wywoływacza oraz jego duże rozcieńczenie sprawiają, że odbitki nabierają kontrastu, światła są kremowobiałe, zaś cienie nabierają subtelnych szarości. Cały obraz składa się z ciemnych kropeczek, co daje przyjemne odczucie mocnego zgrafizowania fotogramu.

Zdjęcia wykonane na fotograficznej makulaturze znalazły nawet uznanie jurorów kilku konkursów fotograficznych, tak więc uważam, że należy zwrócić honor nieistniejącej już firmie i jej produktom. Sic transit gloria mundi.





sobota, 28 listopada 2020

Leszno i "Konfrontacje 2020" tamże.

Jakiś czas temu postanowiłem częściej brać udział w różnych konkursach fotograficznych. I od ponad roku idzie to całkiem sympatycznie. Zastanawiam się tylko nad tym, czy moje zdjęcia są na tyle dobre, że zasługują na wyróżnienia, czy też po prostu są na tyle dziwne, że czcigodni jurorzy nie bardzo wiedzą, co o nich myśleć, i na wszelki wypadek przyjmą chociaż na wystawę pokonkursową.  

Rok 2020 powoli zbliża się do końca, dla większości jest on dość ciężki i przygnębiający - trudno jest gdzieś pojechać i zrobić dobre zdjęcia, pozostają możliwości tutaj, w miejscu postoju.

No i tak dzisiaj wskoczył mi mail, w którym poinformowano mnie, że zająłem 1 miejsce na XXXIX "Konfrontacjach 2020" w Lesznie. Wyróżnione fotogramy były faktycznie - miejscowe i lokalne, zrobione bardzo budżetowym sposobem. Dla oszczędności prawie każdą klatkę naświetlałem dwukrotnie (aczkolwiek zdarza mi się robić to i trzy - lub nawet czterokrotnie), filmy były mocno przeterminowane (ORWO NP55 oraz ORWO NP7 z lat osiemdziesiątych), a wywoływacz składałem sam (notabene też wg receptury ORWO 70/Ansco 70 - można znaleźć u Ilińskiego, wydanie z 1976). Jedna z odbitek też była naświetlana na zabytkowym Fotonbromie, i moczona w rzeczonym roztworze.

Szczęście uśmiechnęło się też do mnie zapewne dlatego, że miałem fajną modelkę - Wiktorię, która obecnie studiuje fotografię w Londynie. Nie dość, że urocza, to jeszcze do tego mądra; życzę jej spełnienia fotograficznych marzeń, których nie zdradzę, bo one do niej należą. Mam nadzieję, że za jakiś czas o niej usłyszymy i będziemy mogli obejrzeć jej opublikowane zdjęcia.

Wernisaż "Konfrontacji 2020" odbył się 27.11.2020 on line, zaś 12.12 w ratuszu w Lesznie odbędzie się podsumowanie konkursu. Może uda nam się tam dojechać,

"Walka fotografa z robotami". Pojedyncza ekspozycja, Nikon F3, Nikkor 2,8/24 z filtrem czerwonym. Odbitka litowa na papierze Fomatone MG 132, wywoływacz ORWO 70 własnej roboty.

"Wiktoria chce się uczyć fotografii I". Nikon FE, Nikkor 1,4/50. Film ORWO NP55 w HC-110 1:63. Odbitka litowa na papierze Fotonbrom twardym, ORWO 70.

"Wiktoria chce się uczyć fotografii II". Odbitka litowa na Fomatone MG 132, moczona w ORWO 70 domowego składu.



środa, 4 listopada 2020

Poznań w październiku 2020 czyli wartość dodana.

 Ostatnimi czasy - trudne są, przygnębiające, ale walka trwa i nasze będzie kiedyś na wierzchu - bawię się starymi, lekko stęchłymi materiałami nieistniejącego już bydgoskiego Fotonu. Wyjazd do Poznania w związku z wystawą oraz wernisażem "Śladami Mistrzów" był okazją nie tylko do świętowania, ale też do wykonania kilkunastu zdjęć, które nadają się do odbicia oraz pokazania światu. Kilkudziesięcioletnie papiery FOTONBROM całkiem dobrze wywołują się w domowej roboty ORWO 70, a jako że dzięki Sławkowi Fiebigowi oraz Mirkowi Węsiorze mam ich całkiem sporo, to z optymizmem patrzę w przyszłość - przynajmniej tę najbliższą.

Gdybym wywołał te papiery w zwykłym wywoływaczu do papierów czarno-białych, to otrzymałbym szarawe w światłach płachty bez kontrastu. Wywoływacz litowy do błon graficznych, mocno rozcieńczony, pozwala na uzyskanie praktycznie białych świateł, zaś cienie reguluję czasem obróbki w ciepłej zupie ( ok. 34-35 st. C).

Dodatkowo na ciemniejszych partiach i w półtonach zaczyna występować miła dla oka grafizacja - obraz składa się z malusieńkich ciemnych kropek. Wartością dodaną - przynajmniej dla mnie - jest zażółcenie papieru oraz przypadkowe skazy emulsji będące efektem wieloletniego przechowywania w różnych miejscach, najczęściej w temperaturze pomieszczenia.

Podwójna ekspozycja pozwala na oderwanie się od rzeczywistości, jej indywidualną interepretację, nałożone na siebie obrazy co rusz pozwalają na odnajdywanie częściowo ukrytych elementów, co za każdym razem zmienia wydźwięk uchwyconych ze statywu scen.

Po trzech latach wróciłem do Poznania, tym razem widząc go przez kwadratowy wizjer starej Mamiyi.