Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bisocjacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bisocjacje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 marca 2020

Lato średniowiecza moim zdaniem.

W niesłusznych, słusznie minionych czasach wszelkiego rodzaju zrobaczałe lewactwo z upodobaniem używało terminu "mroki średniowiecza" na określenie wszelkich przeciwstawnych czerwonej zarazie idei. Zresztą, zaczęło się to już w XVIII wieku przed rewolucją francuską, czyli wielkim gilotynowaniem - jakże skromnym wstępem do marksistowskich plag, które nękają nas do tej pory, choć nie tak śmiertelnie jak kiedyś.
    Osobiście średnie wielki uznaję za wspaniałą epokę, w której wiele rzeczy po raz pierwszy się zadziało. Wizualnym symbolem tego rozkwitu kultury i myśli jest oczywiście sztuka i architektura - z gotykiem na samym szczycie. Tak więc pozwoliłem sobie przemienić tytuł zasłużonej pracy holenderskiego historyka J. Huzingi z początku ubiegłego wieku ("Jesień średniowiecza") i rozpocząłem cykl litowych bisocjacji pt. "Lato średniowiecza"/'"The Summer of the Middle Ages".
    Na razie jest to gotyk polski, czeski i niemiecki - ale intensywnie marzę o strzelistych wieżach francuskich katedr.
Miśnia/Meissen

Miśnia/Meissen


Praga/Praha
Praga/Praha

piątek, 7 lutego 2020

Telemann tam był cz.2.

Pałac i zamek, chronologicznie raczej zamek i późniejszy pałac w Żarach. Mój ulubiony Telemann mieszkał tam sobie przez pół roku i podczas podróży do I RP, pozostającej wtedy w unii z Saksonią, zmuszony był wsłuchiwać się w barbarzyńskie dźwięki polskiej muzyki, skrzypcowej głównie, odpoczywając i nocując w kolejnych, coraz bardziej ku wschodowi położonych karczmach. Jednak owa barbaria wywarła na nim tak duże wrażenie, że chodziła mu często po głowie i wylewała się na papier z pięcioliniami, dzięki czemu improwizacje wąsaczy w kożuchach przetrwały chociaż w części do dnia dzisiejszego.
    Zresztą, nie jego jednego inspirowała twórczość naszych muzykantów; ponad dwadzieścia lat temu poznałem szwedzkiego nauczyciela muzyki, który namiętnie kupował płyty z polskim rockiem, puszczając go następnie swoim uczniom. Kilku z nich utworzyło potem grupę o swojsko brzmiącej nazwie "Sklep" - w latach 90 słowo to pojawiało się prawie na każdym szyldzie w miastach, miasteczkach i wsiach i wryło się w mózgi skandynawskiej młodzieży, ciężko pokutującej za całonocne pijaństwo na promie z Karlskrony do Gdyni.
    Litowe ujęcia z Żar uzupełniają rozpoczęty cykl "Muzycznych bisocjacji", które zamierzam kontynuować w kwadratowym formacie i z czasem pokazywać - być może z towarzyszeniem powiązanej z lokalizacjami muzyki.
    Ostatnio zmodyfikowałem formułę wywoływacza litowego i zamierzam powtórzyć nieco ujęć sprzed lat, z których dużego i zbyt brutalnego kontrastu nie jestem już dłużej zadowolony.