Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Mamiya 645". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Mamiya 645". Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 marca 2026

Dziewczyna młoda, kamera i reszta dość stare.

 W słoneczna sobotę 14 marca zechciała mi zapozować Solomiia Nikiforova, która w tym celu przyjechała z Koszalina. By nie rozpisywać się zanadto informuję uprzejmie już teraz, że wykorzystaliśmy zarówno jasno oświetlony dziedziniec na zapleczu Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego; lokal należy do nieruchomości gdańskich, zaś wewnątrz wygląda lepiej niż z zewnątrz - tynki położone przed wojną jeszcze się trzymają, ale chyba tylko siłą woli. Jednak rozpadówa wygląda bardzo dobrze jako tło dla pięknych kobiet, szczególnie w mocnym i kontrastowym świetle południa.

Użyłem dwóch aparatów oraz czterech rodzajów negatywów, z których tylko jeden był całkiem świeży, jako że uległ przeterminowaniu w ubiegłym roku. Reszta to historyczne materiały z ubiegłego stulecia; do średnioformatowej Mamiyi 645s 1000 włożyłem najpierw ORWO NP22 z 1988 roku, następnie Kodaka Plus-X Pan z 10/1994. Obydwie błony wyszły bardzo ładnie; ORWO wywołałem w D-96, zaś Kodaka w HC-110 dilution H (1:63) zgodnie z przepisem. Kodak już poskanowany, co zamieszczam poniżej.

Aha, do starej kamery przez przejściówkę założyłem portretówkę Biometara 2,8/120 od Carla Zeissa z Jeny w byłym DDR. Nie zawsze udało mi się ustawić prawidłowo ostrość, ale nie posiadam matówki z klinami, no o wzrok już trochę siada. Niemniej jednak szkło rysuje ostro, kontrastowo i plastycznie zarazem. Solomiia wyszła bardzo ładnie, zjawiskowo rzekłbym nawet.




 





środa, 31 grudnia 2025

Ostatnia sesja w 2025 roku. Jutro już 2026, zaś Panie mile widziane!

 Dzisiaj udaliśmy się z koleżanką Asią do studia, by godnie uczcić ostatni dzień tego roku. Do średnioformatowego aparatu 4,5 x 6 cm Mamiya m645 1000 założyłem film Ilford HP5+ przeterminowany o 31 lat. Na aparcie ustawiłem czułość 800 ASA, by uzyskać duże ziarno, przydatne przy wywoływaniu infekcyjnym odbitek litowych. Po zakończonej sesji już w domu wywołałem błonę w Kodaku D-96 przez 15 minut w temperaturze 22 stopni, bo tyle było w mojej ciemni.

Ziarno wyszło  wyraziście, prawie policzalnie, zakładam więc, że odbitki będą wyglądały dość ciekawie w przejściach tonalnych między światłami a cieniami.




 

wtorek, 5 sierpnia 2025

Czy zdjęcie musi być ostre i kolorowe jak ze smartphone'a?

 Już udzielam odpowiedzi na to zasadnicze dla sztuki fotografiki pytanie retoryczne - wcale nie. Do lat 20-tych ubiegłego stulecia (także tysiąclecia) artyści fotografujący posługiwali się namiętnie techniką gumy dwuchromianowej, fotograwiurą, przetłokami, nieco później bromolejami itd. itp. Do tego często używali miękko rysujących obiektywów (Misonne, u nas Bułhak czy Wański - obydwaj współzakładali GTF).

Teraz każda osoba fotografująca aparat nasza przy sobie.  Ja zaś z uporem maniaka uważam, że prawdziwe zdjęcie to jest obraz wyjarany siłą światła na emulsji fotograficznej, następnie wymoczony na różne sposoby - od koreksu począwszy, poprzez naświetlanie papieru pod powiększalnikiem, czy też - w przypadku technik historycznych i szlachetnych - w kopioramie pod lampą UV albo słoneczkiem na niebie.

Poniżej pokazuję reprodukcje ostatnio wykonanych gum wielowarstwowych, gdzie punktem wyjścia był zawsze aparat na film (często mocno przeterminowany), następnie po zeskanowaniu (nieunikniony obecnie etap) duży negatyw cyfrowy był kopiowany w fotoramie (starej antyramie na klipsy) w świetle słonecznym albo pod niebieska lampą ledową UV.

Słońce (jeżeli świeci)  pozwala na szybsze naświetlenie arkusza papieru - różnica to 3 do 5 razy.


 




poniedziałek, 6 grudnia 2021

Divine Beings I.

 Od niedawna zacząłem myśleć na cyklem wielokrotnych ekspozycji przedstawiających portrety kobiet; także akty, akty zakryte, jakieś improwizowane sytuacje, gdzie nic nie byłoby oczywiste, i gdzie celem podstawowym byłoby pokazanie piękna kobiet na czarno-białych materiałach analogowych.

Poniżej pierwsze próbki z Darią, mam nadzieję, że nie ostatnie. Do przemyślenia pozostają układy sylwetek i kończyn w przypadku podwójnej ekspozycji; zauważyłem, że muszę zwrócić większą uwagę na stabilizację aparatu na statywie, gdyż po sesji stwierdziłem, iż lekko poluzowała mi się głowica statywowa i w niektórych przypadkach kontury nie pokrywają się, co osłabia zakładany efekt.

Niemniej jednak ze samej sesji jestem dość zadowolony, każde kolejne podejście powinno zbliżać do zakładanego wyniku.

W trakcie sesji używałem jednego prostego i taniego halogena na statywie, do tego Mamiya 645 1000S z obiektywami 2,8/80 (Sekor) oraz Flektogon 4/50 oraz Biometar 2,8/120 od P6 przez Carl Zeiss Jena, wreszcie ukraińskie rybie oko Arsat 3,5/30 mm - te dwa ostatnie przez chińską przejściówkę M645/P6. Miałem lekki problem z ustawieniem ostrości, ale to raczej moja pogłębiająca się wada wzroku niż inne przyczyny. Ciekawe, że problem nie wystąpił przy standarcie 2,8/80 od Mamiyi 645. W aparacie średnioformatowym miałem świeżą błonę Fomapan 400, którą następnie wywołałem w HC-110 1:63. Do tego zabawa z Nikonem F3 i Nikkorem 2/35 oraz rybim okiem 16 mm i tzw. Mazuronem czyli przerobionym obiektywem Industar 3,5/50 od Zorki z dołożoną opcją tilt&shift. Przeterminowany film kinematograficzny ORWO NP7 (ok. 1985-88) wywołałem w złożonym w domu D-23. Owa zupa ma tę piękną cechę, że filmy w niej wymoczone zawsze dobrze wychodzą. Do Zorki z pinholem także założyłem ORWO NP7, ale tego filmu jeszcze nie skończyłem. Daria spieszyła na siłownię.

Mamiya 645 1000S z Sekorem 2,8/80 mm. Błona Fomapan 400 w HC-110 1:63.

j.w.


j.w.

Kamera j.w. Prawdopodobnie Flektogon 4/50 od P6.

M645 1000 z 2,8/80.


Nikon F3, Mazuron 3,5/50 tilt. ORWO NP7 w D-23.


poniedziałek, 15 listopada 2021

Cisza panuje w Kątach Rybackich.

Raz był Jantar, do którego lubię wracać. Bardzo mi odpowiada szum morza, fale przyboju i stare łodzie rybackie wyciągnięte na złocisty piach. W kolejnym tygodniu -31 października - wybraliśmy się do Skowronek (Skowronków? - mam wątpliwości, jak to odmieniać). Chciałem sobie po rocznej przerwie popatrzeć na przekop Mierzei Wiślanej, a przy okazji klepnąć kilka zdjęć w sąsiadującym lesie, gdzie można znaleźć piękne stare, powyginane sosny. Niekiedy pomiędzy pniami drzew i krzakami coś się poruszy; raz ludzie, rzadziej sarny.

Jednak fotograficznie znacznie ciekawszymi znalazłem Kąty Rybackie, a raczej znajdujący się tam port z jachtami, lodołamaczami wiślanymi, kutrami oraz bardzo ładnie wyglądającymi dwiema replikami barkasów zalewowych. Było na tyle kolorowo, że wyjątkowo odpaliłem cyfrę, robiąc dokumentację. Jednak znalazły się też motywy dla podwójnego naświetlenia w Mamiyi 645 1000. Wtedy dysponowałem tylko jednym obiektywem, Sekorem 2,8/80, zresztą bardzo ładnie rysującym, i nakręconym nań pomarańczowym filtrem Cokin, który bardzo ładnie przyciemnił niebo, uwidaczniając zarazem chmury. Naświetliłem błonę Rollei Superpan 200, wczoraj wywołałem ją w złożonym w domu D-76 rozcieńczonym w proporcji 1+3 (20 stopni C, czas 22,5 minuty). Wyszło jak należy, błona pracuje bardzo fajnie, ziarno jest równie i nie za duże, tonalność i detaliczność piękna wielce; całkiem też lubię Fomę 200, jednak bardziej odpowiada mi nieco sztywniejsze podłoże i nieco mniejsze ziarno emulsji błon Rollei.

Mamiya 645 1000, sekor 2,8/80 + filtr Orange; błona Rollei Superpan 200 wołana w D-76 1+3.

Barkas zalewowy i stary kuter. Nikon D610, Nikkor 2,8/80-200.

Fajnie, że komuś zechciało się zrekonstruować starą tradycyjną łódź.


Stary lodołamacz wiślany, obecnie służący chyba jako holownik i jednostka do wszystkiego przy budowie przekopu.

Sosna w Skowronkach, tuż koło przekopu. Mamiya 645 1000, Sekor 2,8/80, filtr Orange. Rollei Superpan 200. Zdjęcie z ręki, jak wszystkie powyżej.


poniedziałek, 25 października 2021

Jantar 24.10.2021 - kolejna odsłona i nowy/stary sprzęt oraz materiały B&W.

 Parę tygodni temu coś mi odbiło i postanowiłem nabyć nowe narzędzie do uprawiania sztuki czarnobieli. Owo narzędzie to Mamiya 645 1000, czyli mały średni format bez wymiennych tyłeczków, co nie jest mi potrzebne, jako że i tak naświetlam wyłącznie czarno-białe negatywy srebrowe, bo lubię sam wywoływać. Obiektyw to Sekor 2,8/80 (jeżeli ktoś posiada zbędny 1,9/80, to chętnie odkupię). Nakręciłem na niego filtr pomarańczowy Cokin 85B dla podkręcenia nieba oraz innych barw chłodniejszych, do środka włożyłem (jeszcze) nie przeterminowaną błonę Rollei Superpan 200; w rezerwie miałem Minoltę XD 7 z trzema obiektywami: 2,8/28 z filtrem żółtym, Heliosa 2/58 mm z filtrem pomarańczowym, no i wreszcie mój ulubiony Rokkor 1,7/50 z filtrem pomarańczowym. W kamerze małoobrazkowej był silnie przeterminowany ORWO NP55, który naświetlałem dla czułości 64 ASA, wywołując w HC-110 1:50. 

Tutaj  nastąpiło zdziwienie - otóż ORWO wywołał się z lekkim pomarańczowym zafarbem celuloidowego podłoża; pierwszy raz spotkałem się z podobnym zjawiskiem, zastanawiając się przez cały czas, co też skopałem. Na szczęście, pomijając dziwaczny zafarb, negatyw jest w pełni użyteczny.

Błonę Rollei 200 wywołałem w złożonym onegdaj D-76 wg receptury mistrza Ilińskiego (1976 r.), rozrabiając go z wodą w proporcji 1 + 3. Otrzymałem dość delikatnie kryty negatyw, z którego powinny wyjść miłe sercu memu lity. Ale najpierw trzeba odpalić powiększalnik, zaś na to potrzebuję nieco czasu.

Mamiya 645 z Sekorem 2,8/80 oraz filtrem pomarańczowym, f = 8,0, statyw. Rollei Superpan 200 w D-76 1+3. Lekkie plamkowanie w Photoshopie.
j.w.

j.w.

j.w.

Minolta XD 7, ORWO NP 55 (64 ASA) w HC-110 1:50. Obiektyw Helios /?/.

j.w. Bez plamkowania. Chyba Helios 2/58 z filtrem pomarańczowym.

Minolta XD 7, Rokkor 1,7/50 z filtrem żółtym. Palec mi się odcisnął.