Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łodzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łodzie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 października 2024

Kamienny ogród japoński oraz szkutnictwo ludowe Kaszub

 W ostatnią niedzielę września wybraliśmy się z Asią na wędrówkę po okolicznościach przyrodniczych w pobliżu naszego domku nad jeziorem. Słońce pięknie świeciło, na szyi dyndał zabytkowy Nikon FE (1976) z nieco młodszym Nikkorem AiS 2/35 i z przykręconym czerwonym filtrem. Wewnątrz puszki znajdował się przeterminowany o jakieś dwie dekady Polypan 50. Fajny materiał, onegdaj kupowałem go w puszkach po 50 m i w ciemni nawijałem sobie do starych rozbieralnych kaset.

Tym razem zaniżyłem nieco czułość do 40 ASA, wywołałem zaś normalnie w HC-110 rozbełtanym w proporcji 1:63 w czasie 17 minut. Wyszło jak trzeba, z fajnym kontrastem i wszystkimi szczegółami w światłach oraz cieniach. Będzie co litować za jakiś czas.

Prócz fajnego i dobrze oświetlonego lasu wokół małego jeziora i wyschniętego bagienka, a także naprawianych leżących na brzegu dwóch płaskodenek rybackich zwróciłem w pewnym momencie uwagę na fakturę zaoranego pola z widocznymi i ostro rysującymi się ziarnami gleby oraz kamieniami różnej wielkości. Bruzdy po pługu oraz ślady opon skojarzyły mi się nagle i niespodziewanie z ogrodami zen, inaczej japońskimi ogrodami kamiennymi, zwanymi Kare-sansui, których celem jest wyrażenie natury wszechświata, m.in. poprzez zagrabienie w rzędy żwiru czy ułożenie skał lub kamieni na małym obszarze. Do tego dochodzą odpowiednio posadzone rośliny. 

Nad wzorami stworzonymi przez pług oraz opony ciągnika - względnie rytmiczne i regularne, aczkolwiek ze sporą dozą chaosu - rozciągało się piktorialne niebo, stanowiące maleńki fragment universum. Tradycja japońska, w gruncie rzeczy jej swobodna interpretacja, oraz neopiktorialim będący pastiszem mistrza Bułhaka (on chyba by nie użył ostro rysującego Nikkora i małego obrazka) utworzyły syntezę dwóch przeciwstawnych miejsc i cywilizacji. Ale niebo i wszechświat to skutek działania tego samego Stwórcy. 


 



środa, 16 listopada 2022

Łodzie z Roskilde 1991, czyli znowu trochę wspomnień.

 W dniu 9 grudnia 2022 o godz. 17.30 organizuję spotkanie kuratorskie w Bibliotece nr 6 na ul. Pilotów 3 w Gdańsku-Zaspie, gdzie pokazuję moją wystawę "Łodzie Roskilde" w nieco zmienionym układzie. Przede wszystkim dodałem kilka odbitek litowych, usuwając starsze czarno-białe, aczkolwiek nieco ich zostawiłem dla kontrastu.

Kiedy ostatnio przeglądałem i skanowałem negatywy z 1991 r., to uznałem - może nieskromnie - że biorąc pod uwagę okoliczności, wyszło nie najgorzej. Stypendium starczało mi na podstawowe wydatki, zaś z Polski przywiozłem nie tylko kilka starych aparatów, ale i sporo filmów. W piwnicy akademika znajdowała się ciemnia, do której bez większego problemu mogłem pożyczać klucze; jako że chemia już była, to nie pozostawało mi nic innego jak tylko wywoływać filmy małoobrazkowe oraz zwojowe błony, które zakładałem do Rolleiflexa T zakupionego w małym sklepie fotograficznym w Roskilde.

Jeden raz - a było to 21.06.1991 - wybrałem się do Muzeum Statków Wikińskich w Roskilde bez sprzętu, jako że byłem już praktycznie na wylocie do kraju, i chciałem się pożegnać z niezmiernie sympatycznym i pomocnym w zbieraniu wszelkich materiałów personelem. Okazało się, że na pokładzie "Roar Ege" - repliki wraka nr 3 ze Skuldelev - zwolniło się opłacone już wcześniej miejsce. Złapałem się za głowę, gdyż właśnie przepadła mi sposobność do zrobienia zdjęć na wodzie. Wtedy ktoś zaproponował mi pożyczenie Nikona F3 z założonym kolorem lub Konici Autoreflex T, do której mogłem dostać dwa czarnobiałe Kodaki T-Max 400. Wybrałem tę drugą opcję, i nie żałuję, gdyż dzięki temu cały czas mogę wracać do obróbki ciemniowej jednego z najlepszych produktów fotograficznych, jakie wymyślono.

I mimo tego, że na obiektywie nie było żadnego filtra, to emulsja i tak poradziła sobie z oddaniem pełnej skali tonalnej, pięknie podkreślając też chmury na niebie. Filmy wywołałem jeszcze tego samego wieczora. 

Następnego dnia pojechałem pociągiem do Svendborga na Fionii, gdzie znajomy nauczyciel Wolnej Szkoły Pedagogicznej, Karl Kristian Ægidius, zawiózł mnie do maleńkiej przystani, gdzie stała przycumowana długa łódź "Lindheim Sunds" - replika wraka nr 5 ze Skuldelev, zbudowana rękami uczniów tejże szkoły w 1987 r. Tam popracowała starusieńka i wyświechtana EXA 500 z całkiem niezłym Flektogonem 2,8/35 (pierwsza wersja), oraz filmy ORWO NP22 oraz FOTO 64. Część z tych fotografii ilustrowała moją pracę magisterską o łodziach wikińskich oraz ich pływających replikach, obronioną w 1992 na Wydziale Skandynawistyki UG. 

Zaś kolejne zdjęcia łodzi z Roskilde zrobiłem dopiero w 2005 r.

Łódź typu norweskiego.

Łódź rybacka z Wysp Owczych.

Wnuczek łodzi wikińskich, czyli norweska łódź żaglowa, już ze sterem zawiasowym na rufie.

Szkuta "Rana", na której też udało mi się trochę popływać. Skan bez czyszczenia, dla kontrastu.

"Rana" powoli podchodzi do swojej bojki, by zacumować.


poniedziałek, 15 listopada 2021

Cisza panuje w Kątach Rybackich.

Raz był Jantar, do którego lubię wracać. Bardzo mi odpowiada szum morza, fale przyboju i stare łodzie rybackie wyciągnięte na złocisty piach. W kolejnym tygodniu -31 października - wybraliśmy się do Skowronek (Skowronków? - mam wątpliwości, jak to odmieniać). Chciałem sobie po rocznej przerwie popatrzeć na przekop Mierzei Wiślanej, a przy okazji klepnąć kilka zdjęć w sąsiadującym lesie, gdzie można znaleźć piękne stare, powyginane sosny. Niekiedy pomiędzy pniami drzew i krzakami coś się poruszy; raz ludzie, rzadziej sarny.

Jednak fotograficznie znacznie ciekawszymi znalazłem Kąty Rybackie, a raczej znajdujący się tam port z jachtami, lodołamaczami wiślanymi, kutrami oraz bardzo ładnie wyglądającymi dwiema replikami barkasów zalewowych. Było na tyle kolorowo, że wyjątkowo odpaliłem cyfrę, robiąc dokumentację. Jednak znalazły się też motywy dla podwójnego naświetlenia w Mamiyi 645 1000. Wtedy dysponowałem tylko jednym obiektywem, Sekorem 2,8/80, zresztą bardzo ładnie rysującym, i nakręconym nań pomarańczowym filtrem Cokin, który bardzo ładnie przyciemnił niebo, uwidaczniając zarazem chmury. Naświetliłem błonę Rollei Superpan 200, wczoraj wywołałem ją w złożonym w domu D-76 rozcieńczonym w proporcji 1+3 (20 stopni C, czas 22,5 minuty). Wyszło jak należy, błona pracuje bardzo fajnie, ziarno jest równie i nie za duże, tonalność i detaliczność piękna wielce; całkiem też lubię Fomę 200, jednak bardziej odpowiada mi nieco sztywniejsze podłoże i nieco mniejsze ziarno emulsji błon Rollei.

Mamiya 645 1000, sekor 2,8/80 + filtr Orange; błona Rollei Superpan 200 wołana w D-76 1+3.

Barkas zalewowy i stary kuter. Nikon D610, Nikkor 2,8/80-200.

Fajnie, że komuś zechciało się zrekonstruować starą tradycyjną łódź.


Stary lodołamacz wiślany, obecnie służący chyba jako holownik i jednostka do wszystkiego przy budowie przekopu.

Sosna w Skowronkach, tuż koło przekopu. Mamiya 645 1000, Sekor 2,8/80, filtr Orange. Rollei Superpan 200. Zdjęcie z ręki, jak wszystkie powyżej.


czwartek, 7 października 2021

Klimaty w Jantarze. 25.09.2021 (cz. II).

 Ten post stanowi kontynuację poprzedniego, dobrze jest też obejrzeć go porównując ze skanami z negatywów. Poniżej kilka reprodukcji odbitek litowych wywołanych w złożonym niedawno ORWO 70 (podobny do ID-13 Ilforda, ale z większą nieco ilością bromku potasu).

Naświetlałem i moczyłem wyłącznie zabytkowe i przeterminowane papiery fotograficzne dwóch firm, które padły (AGFA) albo zostały za bezcen sprzedane (FOTON). O ile papiery AGFA wywołują się w brązowej zupie dając ciepłe światła w odcieniach brązu albo różu (najstarsze), to Fotonbrom wywołuje się na szaro-kremowo-biało. Jedno i drugie mi się podoba. 

Naświetlałem film ORWO NP55 (ekspozycja na 64 ASA, wołanie w HC-110 1:50) w starej Minolcie XD 7 z Rokkorem 2,8/28 i żółtym filtrem ORWO.

Następnym razem wywołam odbitki ze średniego formatu, położę obok siebie i będę porównywał.

AGFA MCP 312 RC satyna.

papier j.w.

papier j.w.

AGFA RECORD-RAPID RRS 111 GLOSSY 2 (baryt)

Fotonbrom 111 karton, normalny. Lata osiemdziesiąte.


czwartek, 30 września 2021

Słońce i wiatr w Jantarze. 25.09.2021.

W sobotę 25.09.2021 było pięknie, chociaż wietrznie. jednak chmury były tak malownicze, że grzechem nieodpuszczalnym byłoby ich zignorowanie. Pojechaliśmy więc z Asią do Jantara, gdzie znajduje się wiele fajnych rzeczy na raz: plaża, łodzie, las, nawet otwarte budki z kawą.

Doceniając obłoki, niebo i słońce zabrałem dwie kamery: średni format, czyli Mamiyę C330f z Sekorem 4,5/65 oraz żółtym filtrem z błoną Ilford FP4+, oraz Minoltę XD-7 z szerokim kątem Rokkor 2,8/28 z podobnym dwukrotnym żółtym filtrem, jeszcze z epoki ORWO, kupionym onegdaj w NRD. W Minolcie też było ORWO: kinematograficzny film NP 55, który wywołałem w HC-110. Czułość ustawiłem na 64 ASA, zupę rozrobiłem w proporcji 1:50, mocząc w niej film przez 15 minut. Wyszło jak należy.

Ilforda wywołałem w samodzielnie złożonym D-76 (wg Ilińskiego), rozrobionym 1+1 w czasie 11 minut. I życie nabrało od razu wszelkich odcieni świateł, cieni oraz pośrednich szarości.









piątek, 10 lipca 2020

Jantar i magiczny kwadrat na litowo. ORWO BBN 111.

Kolejna odsłona portu czy raczej plaży rybackiej w Jantarze na Mierzei Wiślanej. Tym razem odszedłem od czystej fotografii czarno-białej na rzecz wywołania starego papieru ORWO BN 111 w wywoływaczu litowym Moersch Easy Lith. Byłem miło zaskoczony efektem, jako że w jednym ze składników wywoływacza wytrącił się gęsty biały osad, co jednak nie wypłynęło na jego działanie.
Od strony czysto technicznej nadal jest to fotografia czysta - nieskażona żadnymi dodatkowymi manipulacjami, bo przecież ja tylko zmieniłem wywoływacz, sama procedura pozostaje bez zmian.
     Powstaje jednak lekki dylemat artystyczno-terminologiczny -  czy skutek działania wywoływacza infekcyjnego należy traktować jako dodatkową manipulację, bo przecież wpływa on na efekt końcowy - inna jest tonalność, kolorystyka, cienie są gęste i ciemnobrunatne, światła zaś lekko żółtawe i nieco przytłumione, co może wynikać z czcigodnego wieku emulsji fotograficznej (1986-87).
     Z drugiej strony - nie było tutaj żadnego fotomontażu, nakładania drugiego negatywu, zdjęcia robiłem ze statywu przy świetle zastanym. Czy świadoma i swoista estetyzacja jest zarazem próbą manipulacji, czy też nadal mieści się ona w zakresie tego, co traktujemy jako czystą i nie poddaną dodatkowej obróbce fotografię? Tak się wywołało, chociaż rezultat był przez mnie antycypowany. Oto jest pytanie.
     Odbitki formatu 18 x 18 cm skanowałem przy pomocy Epsona V600.
Jantar wiosną 2019 r. Mamiya C330f, Sekor 2,8/80 z żółtym filtrem. błona Rollei RPX 100 wołana w HC-110 1:63. Papier ORWO BBN 111 18x24 cm wołany w Moersch Easy Lith 1:30 w temp. ok. 27 st. C.



wtorek, 7 lipca 2020

Jantar i magiczny kwadrat. Kilka wiosen temu.

Kiedy po zelżeniu tzw. pandemii można już było wyjeżdżać, udaliśmy się do Jantara, które to miejsce nadmorskie bardzo cenię za szerokie plaże oraz piękne światło w sosnowym lesie na wydmach. Był majowy weekend, słońce przygrzewało i prócz nas na pomysł wyjazdu nad morze wpadło kilka tysięcy rodaków. Gdy zobaczyłem tabuny ludzi, z których bardziej utuczona część pozajmowała wszystkie wolne miejsca w knajpach, opychając się naprędce przygotowywaną niezdrową żywnością oraz lodami, poczułem się dość zdegustowany.
     Teraz z lubością powracam do wspomnień z marca 2017 roku, kiedy to pojechaliśmy do Jantara po raz pierwszy. Plaża była pusta, na niej drewniane łodzie w stylu retro, słońce też pięknie świeciło, no i nikt nie właził mi w kadr.
     Mamiya 330f z założonym standardem 2,8/80 i nakręconym nań żółtym filtrem stała pewnie na statywie. Naświetliłem 12 klatek na lekko przeterminowanej błonie Rollei Retro 100, którą wywołałem w kodakowskim HC-110 rozcieńczonym 1:63.
     Teraz wreszcie dorobiłem się skanera także do błon średnioformatowych - dzięki rządowemu i antypandemicznemu programowi bezzwrotnych pożyczek na wsparcie działalności. Używam go też do skanowania tekstów, tak więc służy mi zarówno do pracy jak i sztuki/przyjemności. Inni by nie dali.
     Zastanawiam się nad tymi zdjęciami. Po różnych eksperymentach dobrze jest niekiedy wrócić do dosłownej fotografii przedstawiającej rzeczywistość w sposób bezpośredni, bez dodatkowych manipulacji, pomijając oczywiście retusz negatywu oraz delikatne ingerencje w tonalność. Kompozycje są tradycyjne, zdjęcia ostre z przysłoną skręconą do 5,6-8,0; jednym słowem neopiktorializm polski w kolejnej odsłonie.








niedziela, 3 maja 2020

Szumi sobie, szumi. Zawsze tak samo.

Bynajmniej nie chodzi o najbardziej obecnie popularnego ministra w rządzie IV RP, zwanego tak przez młodzież licealną i nie tylko.
     Dwa lata minęły już od urokliwego miejsca, które odkryłem dzięki sanatoryjnemu pobytowi tamże mojej teściowej. W Jantarze na Mierzei Wiślanej jest po prostu pięknie - nie mam tutaj na myśli samej miejscowości, dość bałaganiarsko zabudowanej, ale wysokie wydmy z sosnowym lasem o cudownym rozproszonym świetle, bardzo szeroką plażę oraz archaiczne łodzie rybackie z kadłubami o poszyciu zakładkowym, wprowadzonym kilkanaście stuleci temu przez Skandynawów - protoplastów Wikingów. Ci ostatni tylko je rozpowszechnili na tyle skutecznie, że z poszycia zakładkowego na większych jednostkach  na Bałtyku zrezygnowano dopiero w okolicach XV-XVI wieku. W małych łodziach tradycja przetrwała do niedawna - dotyczyło to zarówno małych drewnianych łodzi rybackich, sporych kutrów, a także jachtów, z których najsłynniejszym typem jest szwedzki Folkboat. Czasem jeszcze buduje się tradycyjne łodzie tego typu - niewielkie ale solidne.
     Zdjęcia robiłem 23 marca 2017 oraz 3 maja 2018 roku - te ostatnie dokładnie dwa lata temu. W 2017 dysponowałem jeszcze ostatnimi filmami Fuji Neopan 400, w 2018 zdjęcia czysto dokumentacyjne wykonałem na mało znanej błonie Polypan 50, podobno stanowiącej odpowiednik Ilforda PAN 50, ale nie bardzo mi to się zgadza, jako że po wywołaniu ziarno jest całkiem spore, zaś oryginalny Ilford jest bardzo drobniutkoziarnisty. Obydwa negatywy wołałem w Kodaku HC-110 rozrobionym z wodą w proporcji 1:63. Tak więc można to porównać i dojść do powyższych wniosków. Innych wywoływaczy nie próbowałem, poza Rodinalem (1:50), ale tam też uzyskałem dość zbliżone rezultaty, jednak przy ostrzejszym ziarnie i nieco mniejszej ilości detali w cieniach.
Jantar 03.05.2018. Nikon FM2, Nikkor 1,4/50 z filtrem żółtym. Film Polypan 50 wołany w kodakowskim HC-110 1:63.

Jantar 23.03.2017. Nikon FM2, Nikkor 2,8/24 z filtrem czerwonym. Film Fuji Neopan 400 wołany w HC-110 1:63.

Jantar 23.03.2017. Nikon FM2, Nikkor 2,8/24 z filtrem czerwonym. Fuji Neopan 400 wołany w HC-110 1:63.

Jantar 23.03.2017. Nikon FM2, Nikkor 2,8/24 z filtrem czerwonym. Fuji Neopan 400 wołany w HC-110 1:63.

Jantar 03.05.2018. Nikon FM2, Nikkor 1,4/50 z filtrem żółtym. Polypan 50 wołany w HC-110 1:63.

piątek, 6 września 2019

Wiatr nad jeziorem

Dawno, dawno temu leżał sobie w krzakach nad jeziorem wrak Cadeta. Znalazłem go przypadkiem, zaholowałem gdzie trzeba i odbudowałem. Potem pływałem nim sobie po jeziorze. Raz było lepiej, raz gorzej, zależnie od siły wiatru (lub jego braku). W tzw. międzyczasie ktoś go podprowadził i postawił w zaroślach, by nabierał deszczówki przez kilka miesięcy. Znalazła go wreszcie policja (chwała im!), po czym zabrałem się za remont.
Niestety, drewno nabrało wody, a może moje umiejętności szkutnicze nie były wystarczające, i ostatnie pływanie miało miejsce rok temu w sierpniu.
Tego lata okazało się, że stępka w okolicach skrzynki mieczowej przegniła, podobnie było z częścią burty.
Wziąłem więc siekierę, i po kilku godzinach resztki można było przenieść w miejsce spalenia.
Zacząłem rozglądać się za czymś nowym, plastykowym i szybszym niż jachcik dla dzieci i młodzieży.
Udało się, i od kilku tygodni testuję nową łódkę, co - nie ukrywam - daje mnóstwo radości i nieco adrenaliny, zwłaszcza przy nieco bardziej porywistym wietrze. Ot, takie sobie wiejskie rozrywki zamiast picia wódki i walenia się sztachetami po głowach.

Komórkowo, bo trzeba było wziąć się za siekierę.

Analogowo: Nikon F3, Polypan 50 wołany w HC-110. Nikkor E 1,8/50.







Stary super fajny Nikkor AF-D 1,8/50.