Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moersch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moersch. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 maja 2021

Zamkowo, litowo.

 Niedawno zakupiłem na aukcji pół paczki starego papieru AGFA Brovira Brillant Hart BH1W 30x40 cm. Produkowano go w latach 1950-1964. Bardzo żałuję, że w paczce było tylko 5 arkuszy; teraz pozostały mi cztery, chyba na jakieś ekstra okazje. Jest cieniuteńki i zwija się w kuwecie, trzeba więc uważać, ale dobre słowo w trakcie obróbki zawsze pomoże.

Pałac w Bożkowie, na Dolnym Śląsku. Mamiya C330 z Sekorem 2,8/80 i żółtym filtrem. Negatyw Ilford HP5 Plus, papier AGFA Brovira Brillant (1950-1964). Odbitka litowa w ORWO 70 domowego składu.

Zamek Egeskov na Fionii, Dania. Rolleiflex T z Tessarem 3,5/75 mm i zapewne żółtym filtrem. Negatyw Ilford HP5 Plus, odbitka litowa na papierze Fomatone MG 132 w Moersch Easy Lith.


wtorek, 14 lipca 2020

The Summer of the Middle Ages or Perfect Shape.

Dochodzę do wniosku, że pod względem fotograficzno-artystycznym uprawiam wstecznictwo, jako że: analog sprzed lat kilkudziesięciu, film wołany na mokro, nie żaden program, odbitka litowa wołana też na mokro; jedyne odstępstwo to podwójna ekspozycja, ale tutaj też niczego nowego nie wymyśliłem. Jednak jest to chyba dość spójne i estetycznie do przyjęcia; trwałość archiwalna też jest jak trzeba. Zakładam co najmniej 180 lat, potem niech inni się martwią, o ile będzie komu.
    Bodajże Arystoteles doszedł do wniosku, że kształtem idealnym jest kula, tak więc umieszczam wizerunki mego miasta na tle kuli i efekt wydaje mi się całkiem sympatyczny. Podobnie jest, gdy w kuli chowają się gołe panienki. Też ładnie.
    Papier to vintage'owy ORWO BBN 111 o formacie 18x24 cm. Moczę go w roztworze roboczym z koncentratu Hr. Moersch'a; mniej więcej po 6 minutach zaczynają pojawiać się zarysy cieni, a potem wszystko zaczyna coraz bardziej przyspieszać.
    Ponad sto lat temu jacyś ignoranci stwierdzili, że średniowiecze to "wieki ciemne". A to bullshit jest, bo wtedy wiele się zaczęło - Polska też. Zaczęło się wiosenną wędrówką ludów, a zakończyło dojrzałym i mocne plony dającym latem.




piątek, 10 lipca 2020

Jantar i magiczny kwadrat na litowo. ORWO BBN 111.

Kolejna odsłona portu czy raczej plaży rybackiej w Jantarze na Mierzei Wiślanej. Tym razem odszedłem od czystej fotografii czarno-białej na rzecz wywołania starego papieru ORWO BN 111 w wywoływaczu litowym Moersch Easy Lith. Byłem miło zaskoczony efektem, jako że w jednym ze składników wywoływacza wytrącił się gęsty biały osad, co jednak nie wypłynęło na jego działanie.
Od strony czysto technicznej nadal jest to fotografia czysta - nieskażona żadnymi dodatkowymi manipulacjami, bo przecież ja tylko zmieniłem wywoływacz, sama procedura pozostaje bez zmian.
     Powstaje jednak lekki dylemat artystyczno-terminologiczny -  czy skutek działania wywoływacza infekcyjnego należy traktować jako dodatkową manipulację, bo przecież wpływa on na efekt końcowy - inna jest tonalność, kolorystyka, cienie są gęste i ciemnobrunatne, światła zaś lekko żółtawe i nieco przytłumione, co może wynikać z czcigodnego wieku emulsji fotograficznej (1986-87).
     Z drugiej strony - nie było tutaj żadnego fotomontażu, nakładania drugiego negatywu, zdjęcia robiłem ze statywu przy świetle zastanym. Czy świadoma i swoista estetyzacja jest zarazem próbą manipulacji, czy też nadal mieści się ona w zakresie tego, co traktujemy jako czystą i nie poddaną dodatkowej obróbce fotografię? Tak się wywołało, chociaż rezultat był przez mnie antycypowany. Oto jest pytanie.
     Odbitki formatu 18 x 18 cm skanowałem przy pomocy Epsona V600.
Jantar wiosną 2019 r. Mamiya C330f, Sekor 2,8/80 z żółtym filtrem. błona Rollei RPX 100 wołana w HC-110 1:63. Papier ORWO BBN 111 18x24 cm wołany w Moersch Easy Lith 1:30 w temp. ok. 27 st. C.



poniedziałek, 17 czerwca 2019

Litu litu. Widoki Motławy w dniach 3-31 maja 2019.

Powtórka z rozrywki, aczkolwiek na nowym materiale, wyprodukowanym kilka dziesiątek lat temu. Ów papier to sławny ORWO BH 111, który po przechowywaniu w piwnicy do niczego poza litem już się nie nadaje.
Ciekawostką jest to, że był on konfekcjonowany przez bydgoski Foton, który sprzedawał je na naszym rynku w swoich opakowaniach, jedynie z drobnymi literami uczynioną adnotacją, kto go wyprodukował. Akurat to opakowanie przeterminowało się 16.06.1989, tak więc minęło dokładnie 30 lat od dnia, w którym zrobiłem te odbitki!
Dostałem kilka opakowań dzięki uprzejmości kolegi Sławomira, który - nad czym ubolewam - przeszedł na nową wiarę, czyli skonwertował się na cyfrę, chociaż dobrej jakości.
Zdjęcia poczyniłem w świątecznym dniu 3 maja 2019 nad Motławą i prawie miesiąc później, zdejmując na ostatniej rolce Neopana 400 kilkanaście widoków Motławy. Pogoda była piękna wielce, na niebie przepływały obłoki, tak więc filtr pomarańczowy był jak najbardziej uzasadniony. Dla zachowania proporcji powtarzających się od lat motywów do Nikona F3 założyłem ulubionego Nikkora 2/50.
Robiłem zarówno podwójne (niewiele) jak i pojedyncze ekspozycje, bo zmieniające się Widoki Motławy za kilka lat będą miały większą wartość dokumentacyjną niż artystyczną. Jednak obydwie strony mej osobowości fotograficznej doznały zaspokojenia.
ORWO wołałem w fabrycznym wywoływaczu litowym Moersch Easy Lith, przy proporcji 15 ml roztworu A + 15 ml roztworu B z dodatkiem 30 ml tzw. Old Brown (zużyty i niepracujący wywoływacz litowy z wcześniejszej sesji, który zmniejsza kontrast, dzięki czemu odbitki są bardziej przyjazne w odbiorze dla niewyrobionego estetycznie widza), a to wszystko znalazło się w 1 litrze wody o temperaturze otoczenia, czyli ok. 25 st. Celsjusza.
Potem pozostało zrobić kilka pasków testowych, i wreszcie wymęczyć odbitki. Proces wywoływania jest dość powolny z racji dużego rozcieńczenia składników wywoływacza, ale za to można go w pełni kontrolować w czerwonym świetle.
Uzyskałem ładne odbitki, z których ostatnia jest utrzymana w stylu mocno piktorialnym - skutek coraz wolniej pracującego wywoływacza. Moczenie trwało chyba z 35 minut, co mnie nieco zmęczyło. Na szczęście można zakryć kuwetę, zrobić sobie kawę, spokojnie ją wypić, po czym wrócić do ciemni, by kontrolować proces pojawiania się obrazu na powierzchni papieru.
Myślę, że mistrz Wański chyba by moje wyniki zaakceptował.
Dziś zaś znowu byłem na Starówce, tym razem fotografując siedemdziesięcioletnią Leicą IIIf z żółtym filtrem przykręconym do Summitara 2/50, który przepuszczał światło tak, by padało na powierzchnię utrzymanego w tradycyjnym stylu Ilforda PAN 400. Niestety, chmury pojawiły się dopiero wtedy, gdy wsiadałem już do powrotnego tramwaju. Tym razem nie było ani jednej podwójnej ekspozycji - taki aparat.
Widoki Motławy, 31.05.2019. Nikon F3, Nikkor 2/50 z filtrem pomarańczowym. Film FUJI Neopan 400 wołany w Kodaku HC-110 1:63. Odbitka litowa 18x24 cm na ORWO BH 111 przeterminowanym 16.06.1989. Czas wołania ok. 35 minut.

Widoki Motławy, 3.05.2019. Nikon F3, Nikkor 2/50 z filtrem pomarańczowym. Film FUJI Neopan 400 wołany w Kodaku HC-110 1:63. Odbitka litowa 18x24 cm na ORWO BH 111, przeterminowanym w dniu 16.06.2019. Czas wołania ok. 15-20 minut.


czwartek, 15 listopada 2018

Widoki Motławy lato 2018.

Co sprawia mi wielką przyjemność oprócz tego, co - wiadomo - najbardziej faceta kręci? Stary Nikon, równie stary przeterminowany film oraz pożółkły se starości papier fotograficzny. Wbrew utartym poglądom żadna z tych rzeczy nie nadaje się ani na złom, ani do śmietnika.
   Aparat działa całkiem sprawnie, film daje się wywołać, zaś papier należy dobrze wymoczyć w wywoływaczu litowym. Należy tylko uważać, by go nie przewołać, bo odbitka będzie za ciemna.
   Do serii "Widoków Motławy" dorobiłem kolejną odbitkę litową. Światło i chmury piękne były, podwójna ekspozycja też wyszła tak, jak trzeba. Kamera to Nikon F3 z ok. 1990 roku, film Kodak T-Max 400 z 1999, zaś papier to ORWO BN 111 - na opakowaniu nie było nalepki z datą ani numerem partii, lecz zakładam, że to późny PRL, jako że opakowanie było Fotony z Bydgoszcza, tfu, z Bydgoszczy, z adnotacją, że film z NRD u nas konfekcjonowany. Tyle jeszcze dało się odczytać.

niedziela, 23 września 2018

Radość z nieoczekiwanych prezentów. Barocco, rococco in.

Niedawno temu kolega Sławek Fiebig sprawił mi ogromnie miłą niespodziankę podarowując karton z chemią fotograficzną oraz rulon czarnobiałego papieru fotograficznego nieznanej proweniencji. Wczorajsza sobota była niezbyt przychylna peregrynacjom, wziąłem więc zakurzony zwój pod pachę i udałem się do ciemni, by pociąć ten materiał na arkusze. Walka z materią trwała czas jakiś, lecz udało mi się przyciąć kilkadziesiąt arkuszy w kształtach zbliżonych do kwadratu (dla średniego formatu) oraz prostokąta dla małego obrazka. Papier był waleczny, arkusze zwijały się uparcie i jedynie z dużym trudem udało mi się je poupychać w starych kopertach z odzysku.
    Uznałem, że trzeba pójść dalej, po czym rozrobiłem koncentrat litowy Moerscha, uzyskując wywoływacz o objętości 1,5 litra, tak by arkusze były porządnie zanurzone w roztworze w dużej kuwecie 30x40 cm.
    Naświetliłem kilka stosunkowo świeżych klatek, pragnąc uzupełnić zestawy wystawowe, by je stopniowo uaktualniać i podmieniać w przyszłości. Już pasek testowy, naświetlany co 30 sekund przy f = 4,0 (El-Nikkor 2,8/50) mile mnie zaskoczył. Pojawiły się na nim ciepłobrązowe kolory, w światłach przechodzące w ciepłe żółcie. Tony pośrednie zaczęły bardzo ładnie grafizować, tworząc obraz składający się z ciemnych punktów o różnej gęstości w półcieniach.
    Pracowałem na negatywie małoobrazkowym, stosunkowo krótkie jak na lit czasy naświetlania były możliwe dzięki jasnemu obiektywowi. W półtora litra roztworu uzyskałem pięć ładnych odbitek, tylko ostatnia jest mniej kolorowa, ale też użyłem innego papieru - ORWO BH 111, który też jakiś czas temu dostałem w prezencie od Wojtka Junga. Barwy na nim są mocno stonowane, ale uzyskana grafizacja jest przepięknej urody.
     Uzyskane odbitki są zupełnie różne od wykonanych na papierach współczesnych produkcji Fomy. Tak więc pozostaje mi tylko mieć nadzieję na to, że dotrę jeszcze do ludzi mających gdzieś w szafach czy piwnicach resztki dawnych materiałów fotograficznych, ze szczególnym uwzględnieniem papierów barytowych (ORWO, Agfa, Foma, Forte itd.). Jest też internet, który jednak stanowi źródło nieprzewidywalne.
     Chwilowo czuję się spełniony artystycznie na tyle, że mam ogromnie wielką chęć ponownego odpalenia powiększalnika, tym razem przezbrojonego na format 120.
Widoki Motławy, 5 maja 2018. Papier nieznany (BBN 111?).


The Summer of the Middle Ages, Budziszyn 7 sierpnia 2018. Papier ORWO BH 111

Barocco, rococco. Drezno, Zwinger 8 sierpnia 2018. Papier nieznany (ORWO BBN 111?)
Barocco, rococco. Drezno, Zwinger 10 sierpnia 2018. Nowy papier Fomatone MG 532 II w moim wywoływaczu ORWO 70.

Barocco, rococco. Drezno, centrum 10 sierpnia 2018. Fomatone MG 532 II w ORWO 70