Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wieloświaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wieloświaty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Świętego Jana kontynuacja po 35 latach

 Cała historia zaczęła się w poniedziałek 24 sierpnia 2026. Pojechałem do Starego Miasta, by pozdejmować świątynię św. Jana,mając na względzie to, że nieco wcześniej dogrzebałem się do negatywu, z którego skany pokazałem we wcześniejszym poście. Uznałem, że okres 35 lat to dobra okazja, by znowu się pobawić w fotografię, tym razem nieco bardziej kombinowaną, niż dawne proste kadry z Fenixa II.

Zabrałem Nikona FM z Nikkorem AIS 28mm f2.8, na to przykręciłem czerwonego Marumiego, zaś w puszce siedział sobie kilkunastoletni ORWOPAN 100. Wywołałem to cudo w ciemni GTF tego samego wieczora, po czym po wyciągnięciu filmu ze szpuli koreksu bardzo brzydko w myślach zakląłem, gdyż taśma okazała się być na tyle zadymiona, że straciła wszelką użyteczność artystyczną. Jedyne co można było uczynić, to wydrapać sobie na niej szpileczką obrazki, przedstawiające niekoniecznie św. Jana.

Cóż było począć - następnego dnia wziąłem kolejne filmy; do Nikona F3HP założyłem dość rzadki i mało znany u nas film kinematograficzny Kodak Eastman Double-X 250, który w dedykowanym D-96 wychodzi wręcz bajkowo (jak dla mnie bomba, szczególnie, że składam go sam); do Nikona FM wsadziłem 40-letniego ORWO NP55, który to wynalazek jest również filmem typu cine, z charakterystyczną ciemnofioletową warstwą przeciwodblaskową i dość sporym ziarnem. Jako że zupa D-96 była jeszcze zdatna, to wywołałem go tak samo jak Kodaka, w temperaturze 23 st.C i w czasie ok. 8 3/4 minuty.

Obiektywy to Nikkor AF-D 24 mm f2.8, wyżej wspomniany 28 mm f2.8 oraz starusieńki Nikkor 50 mm f2.0 - jest to konstrukcja Gaussa, niesamowicie ostra, a zarazem tania z drugiej ręki, gdyż jasność 2.0 wpływa na ogromne obniżenie ceny; ten na japońskim Mercari kosztował mnie równowartość kilkudziesięciu złociszy. Na wszystkich szkłach były czerwone filtry różnej gęstości.

Pogoda nadal dopisywała, słońce świeciło przez malownicze i bardzo szybko przesuwające się chmury, ludzie nie zwracali uwagi na szaleńca z dwoma zenitopodobnymi zabytkami na karku, poza tym nie było ich zbyt wielu i miałem pełną swobodę działania. Powtórzyłem to, co utraciłem z dnia poprzedniego, i nie ukrywam, że z uzyskanego efektu jestem zadowolony.

Poniżej pokazuję kilka klatek ze św. Janem, który współpracował i pozował bez gadania, co mi zawsze bardzo odpowiada. Jest to negatyw Kodaka, naświetlałem go przy nominalnej czułości 250 ASA. Skanów nie plamkowałem, bo mi się nie chciało.

Powtórka ujęcia sprzed lat - zobacz poprzedni post. Nikon F3HP, Nikkor AF-D 24 mm z czerwonym filtrem.









 


 

piątek, 4 kwietnia 2025

Bardzo nie/poważny 1 kwietnia 2025, czyli kobieta wiele oblicz posiada.

 Po raz pierwszy od dość dawna miałem możność pofotografować dziewczynę, którą obiektyw uwielbia. No, przynajmniej mój; zresztą materiały fotograficzne nowszej i starszej daty również nie miały nic przeciwko temu, że Edyta rzuciła na nie blask swojej urody.

Sesja odbyła się dwuetapowo - najpierw, czyli w Prima Aprilis była spora improwizacja; pobiegłem do domu, gdyż okazało się, że zapomniałem o tym, że w ogóle umawialiśmy się na sesję w studio. Na szczęście mieszkam niedaleko, szybki chód w obie strony zajął mi 20 minut, do tego kilkanaście na dobór sprzętu.

Niekiedy pośpiech i przypadek działają korzystnie. Do torby wrzuciłem Mamiyę C330, zazwyczaj biorę drugi aparat M330F z założonym Sekorem 2,8/80, leczy tym razem coś mi się pokręciło i po raz pierwszy od lat odpaliłem drugą puszkę z założonym klonem Heliara, czyli Sekorem 3,5/105 mm. W środku Rollei RPX 400. Wyszło bardzo dobrze, chyba przejdę na to szkło po długim czasie używania 80 mm.

Do tego na szybko również dawno nie używany Nikon FM3a z zabytkowym Nikkorem 2,0/50. W środku vintage'owy film Kodak Surveillance 400.

Jako że dziewczyna była lekko noskiem pociągająca, więc razem z Arkiem nie męczyliśmy jej nazbyt długo. Dzisiaj po zeskanowaniu dwóch filmów bardzo się ucieszyłem, szczególnie z kwadratowych kadrów na błonie Rollei. Wywołałem ją w samodzielnie złożonym D-76 stocku, oczywiście biorąc poprawki na wyższą temperaturę (22 st. C) oraz wypracowanie zupy po moczeniu czterech filmów. 

Kodak z Nikona wyszedł całkiem klarownie jak na ponad 30-letni materiał; ziarno oczywiście prawie policzalne, jednak w licie powinno wyjść znakomicie. Użycie dwóch zupełnie odmiennych typów sprzętu miało wpływ na kadry - średni format wyszedł bardziej statycznie (no bo ze statywu :) ), zaś zdjęcia z Nikona zostały świadomie poruszone; trochę przypominają mi się impresjonistyczne tancerki na obrazach francuskich impresjonistów. D-23 zniwelował ewentualne błędy ekspozycji, mam całkiem sporo kadrów, z których jestem zadowolony. 

Następnego dnia kontynuowaliśmy sesję, lecz tym razem w już dobranej stylizacji z lat 30-tych. Jest to jednak temat na kolejny wpis; negatywy dopiero się suszą.

Kobieta wszak wiele oblicz posiada. Ujawniła to Mamiya C330 oraz obiektyw Mamiya-Sekor 3,5/105 mm. Błona ROLLEI RPX 400 w D-76 stocku.

Sekwencja I. Sprzęt j.w.

Sekwencja II.

Impresja I. Nikon FM3a, Nikkor 2,0/50 mm. Film vintage Kodak Surveillance 400 w D-23.

Impresja II.

Impresja III.


piątek, 21 marca 2025

Uroki litowania w Świnoujściu w połowie marca.

 Na zaproszenie Lecha Trawickiego - dyrektora Muzeum Rybołówstwa w Świnoujściu, który dobrze zna moją dotychczasową twórczość, i z którym miałem okazje współpracować przy realizacji kilku projektów fotograficznych oraz wystaw (największy i najbardziej znany projekt z dawnych lat to "Fala za falą" - odbitki i duża wystawa barytów odbitych z oryginalnych negatywów z czasów wojny, przedstawiających życie na okrętach PMW na Zachodzie), wybraliśmy się z Asią - dziękuję Ci Kochanie za pomoc logistyczną i wsparcie moralne! - do oddalonego o 5 godzin jazdy miasta nad Bałtykiem.

Celem były pokazy lith printingu połączonego z wystawą moich 20 odbitek, z czego 19 było litowych, zaś wisienka na torcie to duża barwna guma dwuchromianowa z cyklu "Widoki Motławy" Wystawa została zatytułowana "Wieloświaty", natomiast motywy to wymienione wcześniej widoki Motławy w licie oraz podwójnej ekspozycji.

Zajęcia ciemniowe odbywały się wewnątrz ogromnego poniemieckiego sejfu mieszczącego się na pierwszym piętrze byłego budynku ratusza, a obecnie muzeum. Odgłosy potwornego skrzypienia towarzyszące zamykaniu i otwieraniu pomieszczenia wystawienniczego, ciemni oraz małego muzeum sprzęty fotograficznego w połączeniu z czerwonym światłem lamp ciemniowych stanowiły niesamowite przeżycie. 

Przywiozłem ze sobą chemię, negatywy oraz papier AGFA MCP 312 RC, który pracował szybko i dawał piękne kolory w moim ORWO 70. Odnoszę wrażenie, że uczestnicy byli zadowoleni, zwłaszcza że na pamiątkę otrzymali wykonane w trakcie sesji odbitki, z których część sami wywołali. Zaczęliśmy w piątek po południu, skończyliśmy ściemniać w sobotę wieczorem, a w niedzielę pojechaliśmy już prywatnie do Szczecina. Lecz to przy innej okazji.




Otwarte drzwi do sejfu. Po prawej zdjęcia oprawione i gotowe do wieszania.

Wojtuś był bardzo zadowolony z odbitki ze starego negatywu.

Wystawa wisi w klimatycznym (lecz nie klimatyzowanym) wnętrzu sejfu. Po lewej Konrad Szablewski, którego miałem możność poznać osobiście.

Przedmioty oraz sam proces wzbudzały zainteresowanie szczególnie Pań.

poniedziałek, 10 lutego 2025

Wernisaż wystawy "Sebie w słuńcu stôwiómë" 8 luty 2025 w Wejherowie.

W dniu 8.02.2025 roku, o godz 18:00 w Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko – Pomorskiej w Wejherowie miał miejsce wernisaż wystawy „Sebie w słuńcu stôwiómë” oraz spotkanie autorskie z fotografem Michałem Szlaga, zatytułowane: „Cassubie fiksum-dyrdum Redëniô. Zôczątk”.
Jako że dwie moje gumy dwuchromianowe też tam były (i nadal są - chyba że ktoś je zechce, to możemy porozmawiać o zamianie na bilety NBP), to piszę o tym wydarzeniu. 

Jest mi miło i czuję się zaszczycony, że pokazuję się w dobrym towarzystwie  (GTF i ZPAF). Oto lista uczestników:

Wojsław Brydak, Joanna Feil, Sławomir Fiebig, Adam Fleks, Krzysztof Jakubowski, Maria Laskowska, Eugeniusz Nurzyński, Marcin Pazio, Maria Różańska, Stanisław Składanowski, Halina Wasielke- Cieślak, Małgorzata Bilicka - kurator wystawy.
fot. Maria Laskowska GTF, ZPAF 

fot. Maria Laskowska GTF, ZPAF

Guma dwuchromianowa z cyklu "Widoki Motławy". Adam Fleks GTF, ZPAF

"Dwie wieże kościoła Św. Katarzyny w Gdańsku". Guma dwuchromianowa, Adam Fleks GTF ZPAF

piątek, 3 stycznia 2025

Galeria "Ciasna" u Witka Englendera w Jastrzębiu-Zdroju i "Wieloświaty" 15.01-7.02.2025.

https://kultura.olza.pl/fotogaleria/wieloswiaty 

Ogromnie się cieszę, że niewielka ale za to słynna w całej Polsce i poza nią Galeria "Ciasna" u Witka Englendera w Jastrzębiu-Zdroju pokaże moją wystawę "Wieloświaty" począwszy od 15 stycznia do 7 lutego 2025. Z ręką na sercu i ze wstydem muszę tutaj oświadczyć, że po ubiegłym roku pełnym różnych wydarzeń, zupełnie o tym terminie zapomniałem. Na szczęście materiał był już przygotowany, musiałem tylko dokonać w miarę sensownego artystycznie wyboru 22 litów, zapakować je i nadać. Co też dzisiaj uczyniłem. Uff. Mam więc pierwszą tegoroczną wystawę indywidualną. Poniżej przytaczam fragment wstępu do katalogu pierwszej wystawy z tego cyklu, który pączkuje, raz z lepszym efektem, a raz z gorszym.

Cykl jest fragmentem tworzonej od 2006 roku serii „Wieloświaty” wykonywanej w rzadko stosowanej technice litowej, przedstawia on nie świat rzeczywisty, ale impresyjny, będący wynikiem nałożenia na siebie dwóch ekspozycji na jednej klatce w krótkim odstępie czasu. Nałożenie na siebie dwóch zdjęć wykreowało nową rzeczywistość, obecną tylko na papierze fotograficznym. Wołanie w licie odrealniło zmultiplikowaną rzeczywistość i uruchomiło bezgraniczną wyobraźnię.

Celem prezentowanych na wystawie zdjęć nie jest wierne oddawanie rzeczywistości. Nie pragnę analizować i doświadczać, tylko tworzyć i przeżywać. Nie zamierzam rozkładać całości na drobne elementy tylko tworzyć nowy wymiar z tego, co w danej chwili zostało mi dane. Wieloznaczne otoczenie umożliwia mi wykreowanie obrazu nie mającego wiele wspólnego ze światem zewnętrznym. Odbiór zdjęć jest indywidualną sprawą poszczególnych widzów, którym pozostawiam ostateczną interpretację.

Obecnie cykl „Wieloświatów” powoli rozwijam podcyklami zatytułowanymi m.in.: "The Holy Cities”, „The Summer of the Middle Ages”, „Barocco, Rococco”, „Divine Beings”, „Divine Bodies” oraz pokazywane wielokrotnie „Widoki Motławy”.

Wszystkie moje fotografie są też do kupienia - mogą być oprawione lub nie; wystawiam też faktury VAT, zainteresowanych i mających potrzebę powieszenia albo po prostu posiadania unikatowych odbitek fotograficznych proszę dla ustalenia szczegółów o kontakt na: adamfleks@gmail.com albo telefon na nr: 604 188 653.

Adam Fleks

Gdańsk. Odbitka litowa na papierze Fomatone MG 132. 29x29 cm.

Gdańsk. Kształt idealny. Odbitka litowa 29 x 29 cm na papierze Fomatone MG 132.

"A mogło być tak pięknie...". Odbitka litowa na papierze AGFA MCP 312 RC. 29x29 cm.

Dźwigi (Stocznia Gdańska). Odbitka litowa 29 x 29 cm na papierze Fomatone MG 132.

"The Holy Cities. Praha". Odbitka litowa 29 x 29 cm na papierze Fomatone MG 132.


niedziela, 10 listopada 2024

Gdańskie egzotyki, ostatni FOTO 65.

W ostatnim czasie na tyle rzadko bywamy w centrum Gdańska, że każdorazowy spacer odkrywa coś nowego, czego wcześniej nie było widać. Część napotkanych widoków jest zastana, aczkolwiek nie zawsze wywołują one pozytywne odczucia. 

Natomiast elementy nowe są na tyle świeże, iż uznaję je za egzotyczne oraz liczne - stąd nagłówek tego wpisu. 

Poskanowane kadry są o tyle moim zdaniem ciekawe, gdyż stanowią wynik naświetlenia filmu, który dostałem jakiś czas temu od kolegi Maćka na spotkaniu okołociemniowym w GTF, a który to filmy był jednym z ostatnich egzemplarzy sowieckiego FOTO 64, którego poświeciłem na zadanej czułości 32 ASA. Potem wywołałem w D23 i wyszło tak jak chciałem, tzn. dość kontrastowo i gruboziarniście. Tym razem użyłem Nikona F3 z Nikkorem Ai 2/35 oraz dwukrotnym żółtym filtrem.

Smutek gdańskich tropików w pierwszym dniu listopada.

Zapach korzeni oraz egzotycznych tancerek.

Dawno temu bocznokołowym parostatkiem po Motławie. Takie marzenie.

Traffic.

Powrót do domu i pożegnanie z betonozą.

piątek, 1 listopada 2024

Bory Tucholskie. Symetria rozkładu.

Plener Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego uznaję za wielce udany - w stanie po zmieszaniu dwóch gatunków alkoholi poprzedniego wieczora wybrałem się 26.10.2024 wraz z silną grupą z GTF w Bory Tucholskie. Robiłem zdjęcia cyfrą, natomiast za ważniejsze uznaję to, co wyszło ze starej, właściwie to już silnie vintage Minolty SRT303b z podpiętym Rokkorem 2,8/28 oraz 3,5/135 mm. W puszce siedziały dwie zacne błony: co najmniej 15-letni Polypan F 50 naświetlany na 40 ASA oraz znacznie świeższy, bo mający tylko pięć lat po terminie Kodak TRI-X 400 naświetlany na 320 ASA.

Lekki ból głowy sprawił, że początkowo świat widziałem w dość ponurych barwach i pro forma klepałem kadry Nikonem D780, jednak po jakiejś pół godzinie zdolność postrzegania wróciła i z plecaka wyciągnąłem szacowny zabytek, działający jak szwajcar...., poprawka -  japoński zegarek. 

Naświetlone filmy to dwa zupełnie różne materiały, aczkolwiek obydwa wywołane w HC-110 1:63 dały bardzo przyzwoite efekty; w tym przypadku wolę jednak Kodaka, który przypadł mi do gustu bardzo równym, aczkolwiek sporym ziarnem, oraz pięknym oddaniem szczegółów w światłach i cieniach. Polypan F też wywołał się ładnie, acz nieco bardziej kontrastowo - w końcu to materiał niskoczuły; jest to film do reprodukcji, nie posiada chyba warstwy przeciwodblaskowej, stąd zaświetlenia na perforacji, gdzie dochodziło więcej światła przy kontrastowych motywach. 

Bory Tucholskie to park narodowy, gdzie działalność ludzka jest ograniczona do niezbędnego minimum. Zafascynowały mnie padające i gnijące w ściółce albo w wodzie endemicznego jeziora pnie drzew. Destrukcja powodowana przez działanie natury zawiera swoiste piękno, wzmocnione dodatkowo przypadkowo symetrycznymi układami kształtów oraz stanem lekkiego sponiewierania po zmieszaniu wina oraz whiskey.

Symetria rozkładu I. Kodak TRI-X 400 (naśw. 320 ASA), Minolta i Rokkor 2,8/28 mm, filtr OR 2,8 x.

Symetria rozkładu II. Polypan F 50 (naśw. 40 ASA), Minolta i obiektyw jak wyżej.

Wieloświat - Symetria rozkładu III. Podwójna ekspozycja, Polypan F, reszta j.w.

wtorek, 20 lutego 2024

"Miedzyświaty" w Galerii w Zaułku od 26.02.2024.

Poniżej umieszczam zaproszenie na wystawę nieświętej trójcy - Krystyna Maria Kahsin (akwarela), Zbigniew Gorlak (ASP Gdańsk, malarstwo) oraz Adam Fleks (GTF, ZPAF). Razem z nimi mam zaszczyt i przyjemność wziąć udział w wystawienniczej ofercie malarsko-fotograficznej "Międzyświaty", której wernisaż odbędzie się w "Galerii w Zaułku" przy kościele św. Bartłomieja na ul. św. Bartłomieja 1 w Gdańsku w poniedziałek w dniu 26 lutego 2024 o godzinie 18.00. Na tę okoliczność - prócz 9 fotogramów - przygotowałem niewielką publikację cyfrową z moimi aktami powstałymi w okresie ostatnich kilku lat. Mam tylko nadzieję, że dojdzie na czas. Kobiety i wino już są na miejscu.

Dodatkowo kilka ujęć z wieszania wystawy w dniu 24.02.204. Dziękuję za pomoc!

Zaproszenie, proj. Jacek Fleks.


Od lewej: Krystyna Maria Kahsin, Adam Fleks, Zbigniew Gorlak ASP, kolejny Fleks jest właśnie przymierzany.


Najważniejsze, by wisieć w dobrym towarzystwie.


poniedziałek, 8 stycznia 2024

W Nowym Roku 2024 zaczynam na ostro (w miarę możliwości).

Od czasu do czasu zdarza mi się popełnić jakiś akt - nie ukrywam, że z nadzieją patrzę w przyszłość i dumam o kolejnych analogowych sesjach z pięknymi kobietami.

Przygotowuję teraz mały projekt wystawienniczy, zatytułowany roboczo "Obsesje i Fetysze", wykorzystując niejakie doświadczenie, jakie zdobyłem w ciągu ostatnich dwóch dekad przy obróbce litowej rozmaitych starszych lub nowszych papierów fotograficznych.

Jako że świat rzeczywisty mierzi i męczy mnie od jakiegoś czasu, to fotografuję sobie, a później zamykając się w ciemni, zagłębiam się w wieloświaty, albo jak kto woli "międzyświaty", usiłując przenieść się do wielowymiarowej przestrzeni, nad którą w jakimś stopniu mogę zapanować i którą potrafię - antycypując czy prewizualizując - wykreować.

Poniżej kilka podwójnych ekspozycji, te same kadry lecz w różnej interpretacji, dodatkowo zmultiplikowane przez dwukrotną obróbkę w kuwetach z krótkim antraktem w odbielaczu. Wszystkie w formacie wystawowym 30 x 40 cm na współczesnych ciepłotonowych papierach Fomy (pierwsze cztery) oraz spleśniałych kilkudziesięcioletnich krajowych Fotonbromach wymoczonych w tonerze siarczkowym (trzy ostatnie fotogramy; śmierdziało zgniłymi jajami, ale warto było nos pomarszczyć).