środa, 4 lipca 2018

Neoartdecowskie renowacje 3 w dzień 4 lipca.

To ostatnie drobiazgi przed rzeźbieniem brakującego prawego słupka, o który opierają się drzwiczki. Ucieszyłem się, bo dobrze wymierzyłem ustawienia kołków usztywniających nogę, i wszystko pasowało na sucho. Potem było na mokro, czyli klej Soudal 65A (wikolowy, ale z ulepszaczami wiąże po ok. 5 godzinach, nie po 24 h jak zwykły Wikol).
Czyszczenie fragmentów belek konstrukcyjnych z wklejonymi wcześniej wstawkami ze starego forniru (odzysk ze zdartego mocno zniszczonego blatu, który zastąpię nowym) pozwoliło stwierdzić, że przyjęta metoda jest jedynie słuszna - wstawek praktycznie nie widać, chyba że ktoś dobrze poszuka.
Dwa fragmenty odstającego forniru na nogach potraktowałem klejem i stolarskimi ściskami. Było to kilka godzin temu, więc pewnie przykleiły się już na amen.
Noga z nowym fornirem. Po kilku warstwach politury nabierze głębi wyrazu.

Miejsce na nogę z wyłamanym drewnem, które zostało przy nodze.

Noga przed montażem. Widoczne zaznaczone miejsca pod otwory na kołki ustalające pozycję nogi przed jej dociśnięciem.

Próba na sucho - dobrze wymierzyłem, uff.

Klejenie pod krążkami od sztangielek - 2,5 kg.

Klei się też odstający płat sklejki wewnątrz. Kolejny krążek od sztangielki znalazł nowe zastosowanie.

Odstające fragmenty forniru kleją się pod ściskami stolarskimi. Na razie koniec drobnych, ale koniecznych robótek.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza