czwartek, 15 listopada 2018

Widoki Motławy lato 2018.

Co sprawia mi wielką przyjemność oprócz tego, co - wiadomo - najbardziej faceta kręci? Stary Nikon, równie stary przeterminowany film oraz pożółkły se starości papier fotograficzny. Wbrew utartym poglądom żadna z tych rzeczy nie nadaje się ani na złom, ani do śmietnika.
   Aparat działa całkiem sprawnie, film daje się wywołać, zaś papier należy dobrze wymoczyć w wywoływaczu litowym. Należy tylko uważać, by go nie przewołać, bo odbitka będzie za ciemna.
   Do serii "Widoków Motławy" dorobiłem kolejną odbitkę litową. Światło i chmury piękne były, podwójna ekspozycja też wyszła tak, jak trzeba. Kamera to Nikon F3 z ok. 1990 roku, film Kodak T-Max 400 z 1999, zaś papier to ORWO BN 111 - na opakowaniu nie było nalepki z datą ani numerem partii, lecz zakładam, że to późny PRL, jako że opakowanie było Fotony z Bydgoszcza, tfu, z Bydgoszczy, z adnotacją, że film z NRD u nas konfekcjonowany. Tyle jeszcze dało się odczytać.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza