czwartek, 21 marca 2019

Widoki Motławy. Nowe odbitki ze starego papieru ORWO BBN 111.

Rozrzewniają mnie robione na chybcika tłumaczenia różnych angielskojęzycznych tekstów, gdzie słowo "print" oznaczające w fotografii analogowej "odbitkę" coraz częściej tłumaczy się jako "wydruk" - poprawnie tak jest jedynie w przypadku fotografii cyfrowej i faktycznego wydruku z drukarki.
Ja jednak zrobiłem kolejne odbitki w mokrej ciemni pod powiększalnikiem. Jedna z nich była wywoływana wyjątkowo długo, jako że wywoływacz padał, schładzał się z początkowych 27 do ok. 23 stopni C, co istotnie przedłuża czas obróbki.
Zostawiłem więc odbitkę w kuwecie, przykryłem kartonem, by nic się przypadkiem nie zaświetliło, i poszedłem zrobić sobie herbatę. Po wypiciu wróciłem do ciemni i obserwowałem proces wywoływania przez następny kwadrans - a była to piąta ODBITKA obrabiana w tym samym roztworze, który potem wylałem.
Tym razem używałem fabrycznego wywoływacza Moersch Easy Lith, jako że lepiej oddziałuje on na stare papiery ORWO (tutaj BBN 111) produkcji byłego NRD.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza