czwartek, 15 marca 2018

Naga, zimna kobieta.

Ładna figura, modelka co prawda zimna, ale za to niezmiernie cierpliwa. Potrafi długo pozować nie zmieniając pozycji.
Pierwsze trzy odbitki obrabiane w domowej roboty wywoływaczu litowym ORWO 70. Niepotrzebnie dodałem doń odrobinę zestawu konfekcjonowanego Moersch, pragnąc uzyskać cieplejsze kolory.  Jednak obok tego pojawiły się jaśniejsze plamki, które plastycznie są do przyjęcia, jednak niezmiernie irytują mnie, gdyż nie miałem nad tym kontroli.
Zamierzam je przerobić na 2nd pass lith, czyli odbielić i wywołać powtórnie w mocno rozrzedzonym i ciepłym licie.
Na samym dole dla porównania odbitka wystawowa sprzed kilku lat wykonana na papierze Fomatone MG 132 ze starej partii, która miała inną żelatynę. Plamy nie wyłaziły, odbitki były piękne. Po zmianie żelatyny byłem zmuszony złożyć nowy wywoływacz samodzielnie, co w końcu wyszło mi na dobre - jest taniej i bez plam.


Odbitka z wystawy autorskiej "Oliwa. Transcendencje" sprzed wielu lat.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza