czwartek, 18 kwietnia 2019

Pinholowo na fortach Gdańska, 14 kwietnia 2019.

Jak prosto, a jak twórczo zarazem - efekt do końca nieznany, najpierw aparat z dziurką w miejscu obiektywu stawia się na stabilnym podłożu, dziurka spoziera w stronę motywu - taką mam nadzieję, bo aparat na ziemi, murku, cembrowinie czy śmietniku albo kwietniku oparty, przez celownik nie popatrzę, poza tym element niespodzianki też bawi.
      Czułość przeterminowanego o dziesięciolecia filmu to 400 ASA, wystarcza, by na aparacie ustawić czas 1/8 sekundy w pełnym słońcu dla dziurki 0,2 mm wyborowanej w blaszce miedzianej, cienkiej bardzo. Borowanie sprawiło jednak, że brzegi maluśkiego otworka są nieco nierówne; załamuje się na nich wskutek tego światło słoneczne i powstają tęczowe smugi, jeszcze bardziej zdjęcie udziwniające.
      Potem trzeba negatyw wywołać, zeskanować i pokazać to, co wyszło.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza