wtorek, 18 grudnia 2018

Niekiedy pokazuję to i owo.

Od czasu do czasu należy się pokazać - choćby po to, by ludzie nadal kojarzyli daną osobę z robieniem zdjęć, poza tym same zdjęcia żyją moim zdaniem tylko wtedy, gdy są oglądane. Zamykane w szufladzie spoczywają tam niczym motyle i żuki najpierw uśpione, a potem umieszczone w gablocie, którą następnie wkłada się do szafy.
     Niekiedy więc wypada otworzyć szafę, odkurzyć eksponaty i je pokazać. Jeszcze jedno: przez lata nagromadziłem pewną ilość negatywów, z których większość do tej pory nie została odbita.     
     Postanowiłem wziąć się do roboty i nadrobić wieloletnie zaległości. Oczywiście jest też usprawiedliwienie dla lenistwa: codzienna praca, spotkania, wyjazdy, i najczęściej zwykła niechęć do tego, by po godzinach siedzenia przed monitorem odpalić jeszcze powiększalnik.
     Niedawno temu przełamałem się, wyciągnąłem kilka koszulek ze starymi, dawno temu naświetlonymi negatywami, rozrobiłem ORWO 70, naświetliłem nowo nabyte papiery ciepłotonowe  i uzupełniłem zaczęte kiedyś cykle przyrodnicze. Jeżeli latem dojdzie do konkursu "barwy Lasu" w Rodowie, będzie jak znalazł.
     Klatki są sprzed kilku do kilkunastu lat. Różne aparaty, rozmaita optyka, negatywy różnej gęstości. Jednak tematyka pozwoliła na stworzenie całkiem sensownie zapowiadającego się zestawu.
     Tym razem zdjęcia Jacka Sadłowskiego (dzięki wielkie!), ale przynajmniej moich odbitek. Przy okazji je zreprodukuję, ale najpierw chcę mieć więcej dobrych odbitek.





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza