piątek, 1 maja 2020

Radość z odzyskanego śmietnika

Oczywiście nie mam wiele wspólnego z Kadenem-Bandrowskim, chociaż pozwoliłem sobie spastiszować nieco znany cytat z jego zapomnianej powieści. Jednak jest coś na rzeczy, ponieważ używam z coraz lepszym wynikiem artystycznym starodawnych materiałów, które w przeciwnym wypadku trafiłyby zapewne na wysypisko albo poszły do utylizacji.
Poniżej kilka skanów z dwóch zupełnie różnych negatywów czarnobiałych: współczesnego i bardzo przyjemnego w użytkowaniu, wszechstronnego Rollei IR 400 oraz starusieńskiego wschodnioniemieckiego ORWO NP 55 - błony kinematograficznej stanowiącej odpowiednik ORWO NP 20 o czułości nominalnej 80 ASA.
Obydwa można ładnie wywołać w Rodinalu albo jego odpowiednikach (ja używam oryginalnej chemii z lat 90-tych XX wieku), zaś najchętniej moczę co się da w kodakowskim HC-110, który moim zdaniem lepiej wywołuje cienie, dzięki czemu finalne odbitki lub nawet skany zawierają więcej szczegółów.
Zamek w Ratnie na Dolnym Śląsku. Rollei IR 400, filtr czerwony 8x, wywoływacz HC-110 1:63. Ostre, dobrze widoczne ziarno, fajny kontrast, lekki efekt podczerwieni mimo braku filtra IR - ale filtr czerwony nieco rozjaśnił liście zawierające chlorofil i odbijające światło słoneczne.

ORWO NP 55 ekspozycja dla czułości 80 ASA, filtr żółty by nieco rozjaśnić brązowe liście i zieleń tła. AGFA Rodinal 1:50. Negatyw wyszedł dość lekko kryty, trzeba było nieco podkręcić w Photoshopie, dla papieru typu multigrade ustawienie M na głowicy byłoby zapewne w okolicach 80-100.

ORWO NP 55 ekspozycja dla czułości 50 ASA. Filtr żółty. HC-110 1:63. Negatyw kryty normalnie, ziarno nieco mniej ostre niż po wołaniu w Rodinalu, więcej szczegółów w cieniach.

Dane jak wyżej. Mimo pochmurnej miejscami pogody ładnie wyrobione szczegóły zarówno w światłach jak i w cieniach.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza