sobota, 21 maja 2016

Znalezione na śmietniku.

Osiedle się starzeje, nawet wymiera. Biologia ma swoje prawa. Po ludziach, którzy odeszli, często wyrzuca się wszystkie przedmioty - zdjęcia, ubrania, meble... . Jakieś 3 tygodnie temu na śmietniku kolo sąsiedniego bloku zobaczyłem szafeczkę. Kiedy była to prawdopodobnie podstawka pod przeszkloną witrynę - popularne w latach 50. Z tego też okresu pochodził mebelek, fornirowany dębem z bukowymi zaokrąglonymi rogami. Fornir był uszkodzony, z ubytkami w kilku miejscach. Lewe drzwiczki częściowo wyłamane, w prawych otwór na wylot na dwa palce.
Zrobiłem wstawki z forniru dębowego, otwór zakleiłem, posklejałem zauważone pęknięcia. Najgorsze było usuwanie starego lakieru nitro. To naprawdę brudna robota.
Dzisiaj położyłem na blacie ostatnią warstwę politury. Znawcy przedmiotu mogą czepiać się, że socrealistyczna szafeczka (ale kształt w prostej linii wywodzi się z przedwojennego art deco, aczkolwiek mocno zubożonego) nie powinna nosić mosiężnych okuć, jak na meblach sprzed 100 lat, ale mi to nie przeszkadza. W końcu taka miałem wizję, i robiłem to dla siebie. Na zdjęciach etapy robót - żałuję, że nie zrobiłem zdjęcia destrukta na samym początku.
Stan mniej więcej w połowie pracy - szafka oczyszczona ze starego lakieru po pomalowaniu narożników bejcą w kolorze brązu wenge. 


Politura na szelaku i oczyszczony blat.

Wstawka z nowego forniru w blacie.

Porównanie kolorów - po 1 warstwie politury, po prawej czysty suchy blat.

Wstawka w blacie przymaskowana bejcą w kolorze ciemnego dębu.



Drzwiczki z wstawionym nowym zamkiem wpuszczanym.

Drzwiczki od przodu. Widoczny zaklejony otwór.

Olejowanie wewnętrznej półki.

Lewe drzwi z zamkiem i kluczykiem.

Widok od przodu przed montażem drzwiczek.

Drzwiczki zamontowane.


Nowe dno. Nogi podklejone filcem.

Po montażu okuć.





Po ostatniej warstwie politury.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza