niedziela, 23 listopada 2014

Moje winyle cz.1.

Od zawsze fascynowały mnie okładki płyt winylowych. Często wyjmuję je tylko po to, by popatrzeć na obwolutę i poczytać opisy, teksty, biogramy. Projekty różnią się zależnie od gatunku - najciekawsze są rockowe, ale okładki z serii "Polish Jazz" też były niezłe i zapadające w pamięć.
Poniżej kilka rzeczy, które trafiły ostatnio w moje ręce. Już ich z nich nie wypuściłem.
Płyty z byłego enerdowa mają przyzwoite brzmienie, niektórzy bardzo je lubią. Wadą winylu jest spore elektryzowanie się, ale można sobie z tym poradzić przy pomocy szczoteczki antystatycznej. Dopiero pod koniec istnienia tego dziwnego państwa zdobyto się w nim na produkcje porządnych okładek, ale tylko do droższych edycji. Większość okładek była wydrukowana na fatalnej jakości kartonie, który szybko się przecierał. Kilkakrotne użycie pociągało za sobą mechacenie się krawędzi. No i ten beznadziejny design, zawsze nudny jak flaki z olejem.

Na szczęście zawartość jest zacna, mimo pospolitej okładki na szmacianym kartonie. Dzieła Lenina wydawali znacznie lepiej.

Raz wśród rynkowego szrotu udało mi się znaleźć dużą kolekcję płyt z muzyką barokową, w tym rzadziej spotykaną włoską, która też przecież wielce piękna jest.


Ach, ta francuska miłość!

Dobra wytwórnia, dobre tłoczenie, dobry stan, i fajna okładka.

Rzadziej grana, bardzo piękna muzyka.
Poniżej okładka wcześniejszej interpretacji - transkrypcji Musorgskiego na fortepian. A tutaj dynamiczny, miejscami ciężki rock, który za każdym razem podoba mi się coraz bardziej, chociaż na początku byłem przytłoczony ścianą dźwięków. Teraz już za nic nie oddam.


Okładki płyt rockowych są najciekawsze designersko. Ta należy do moich ulubionych.

To dzisiejszy nabytek za jedynego piątaka.  Warto było.
Artie Shaw urodził się w 1910 roku. Był nie tylko wybitnie zdolnym klarnecistą, który konkurował z Benny Goodmanem i paradoksalnie na skutek tej rywalizacji na nowo wprowadził ten wykolegowany w pewnym momencie przez saksofon instrument do jazzu. Mój niekłamany podziw budzi również jego osiem żon, wśród których była bosko zbudowana Ava Gardner. Płyta tłoczona w Japonii na grubym winylu, z perfekcyjnym brzmieniem.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza