Wraki drewnianych kutrów rybackich, które Bractwo Kutrowe chciało przebudować na jachty. W kilku przypadkach bardzo ładnie wyszło, ale większość kupionych za bezcen kadłubów spoczęła na dnie - prace szkutnicze kosztują sporo.
Sytuacja zastana w październiku 1990 w AKM w Górkach Zachodnich, kiedy to pogoda była malownicza, a ja posiadałem zabytkową Exaktę VX 1000 z obiektywami Pancolar 2/50 oraz Flektogonem 2,8/35. Film to sowieckie Foto 64, kupione kiedyś w dużej ilości na rynku na Przymorzu od pary bardzo miłych Rosjanek z Kalinigradu.
sobota, 16 maja 2020
piątek, 15 maja 2020
Historii ciąg dalszy.
Zestaw jak zwykle: Leica IIIf, obiektyw Jupiter-12 z filtrem pomarańczowym. Film ORWO NP55 wołany w HC-110 1:50 przez 16 minut. Zielenie mają lekko nienaturalny, jaśniejszy niż trzeba odcień, ale wynika to z nieco staroświeckiego panchromatycznego uczulenia emulsji filmu oraz nakręconego filtra.
![]() |
| Za: Poradnik fotograficzny, red. W. Puśkow, W-wa 1956, s. 56. |
![]() |
| ibid. |
wtorek, 12 maja 2020
Vivat Maj, 3-ci Maj, Leica w ręku, błogi raj!
Dla uczczenia świetlanej pamięci krótko funkcjonującej Konstytucji 3 Maja naświetliłem nieco klatek starym aparatem, przez nieco młodszy aczkolwiek również stary obiektyw oraz na mocno przeterminowanym filmie. Pogoda była taka, jaką lubię, czyli mocne słońce, ale i różne wzory chmurek na niebie, które pozwalały na klapnięcie kilku landszafcików.
Aparat to szlachetna Leica IIIf wyprodukowana w 1950 roku. Przedostatni model Leici typu Barnacka, czyli z oddzielnym wizjerem dalmierza oraz celownika i z mocowaniem obiektywu na gwint m39. Oddzielne pokrętła do ustawiania krótkich i długich czasów.
Obiektyw to tym razem sowiecki Jupiter-12 o jasności 2,8 oraz ogniskowej 35 mm, na który nakręciłem pomarańczowy filtr konwersyjny przedłużający czas ekspozycji 2,8 raza.
Film zaś to mój ostatnio ulubiony ORWO NP55 wyprodukowany pod koniec lat 80-tych XX wieku. Błona kinematograficzna o charakterystycznym ciemnofioletowym zabarwieniu warstwy przeciwodblaskowej, tolerancyjna na błędy prześwietlenia i niedoświetlenia. Wołana nie tradycyjnie w Rodinalu, ale w HC-110 rozrobionym z wodą dość nietypowo, bo w proporcji 1:50. Film znakomicie oddaje wszelkie detale, ale lepiej go naświetlać dla czułości 50 ASA (18 DIN), nie zaś nominalnej 80 ASA (22 DIN), bo w końcu staruszek ma już swoje lata. Poza tym HC-110 wyciąga wtedy więcej szczegółów cieniach i jest po prostu pięknie.
Jupitera-12 nie używałem przez wiele lat i teraz po zeskanowaniu filmu mocno tego żałuję; nie pozostaje więc nic innego jak nadrabiać zaległości. Niezmiernie podoba mi się zarówno niezła ostrość jak i plastyka tego szkła, wzorowanego na jakiejś konstrukcji Zeissa z lat trzydziestych. W wykonaniu sowieckim waży on 130 gramów, liczba soczewek wynosi 6, zaś zdolność rozdzielcza to 32 linie na milimetr w centrum oraz 28 l/mm na brzegach kadru przy pełnym otworze przysłony. Dla czarnobiałej fotografii i robienia dużych, ostrych ale i plastycznych odbitek w zupełności wystarczy. Przy przysłonie f = 8,0 głębia ostrości rozciąga się od około 1,9 m do nieskończoności, tak więc w szybkiej fotografii sytuacyjnej można fotografować w stylu mistrza Cartier-Bresson'a, ustawiając sobie z góry przysłonę oraz ostrość na obiektywie i nie martwiąc się o późniejsze dokładne ostrzenie przy pomocy dalmierza.
Aparat to szlachetna Leica IIIf wyprodukowana w 1950 roku. Przedostatni model Leici typu Barnacka, czyli z oddzielnym wizjerem dalmierza oraz celownika i z mocowaniem obiektywu na gwint m39. Oddzielne pokrętła do ustawiania krótkich i długich czasów.
Obiektyw to tym razem sowiecki Jupiter-12 o jasności 2,8 oraz ogniskowej 35 mm, na który nakręciłem pomarańczowy filtr konwersyjny przedłużający czas ekspozycji 2,8 raza.
Film zaś to mój ostatnio ulubiony ORWO NP55 wyprodukowany pod koniec lat 80-tych XX wieku. Błona kinematograficzna o charakterystycznym ciemnofioletowym zabarwieniu warstwy przeciwodblaskowej, tolerancyjna na błędy prześwietlenia i niedoświetlenia. Wołana nie tradycyjnie w Rodinalu, ale w HC-110 rozrobionym z wodą dość nietypowo, bo w proporcji 1:50. Film znakomicie oddaje wszelkie detale, ale lepiej go naświetlać dla czułości 50 ASA (18 DIN), nie zaś nominalnej 80 ASA (22 DIN), bo w końcu staruszek ma już swoje lata. Poza tym HC-110 wyciąga wtedy więcej szczegółów cieniach i jest po prostu pięknie.
Jupitera-12 nie używałem przez wiele lat i teraz po zeskanowaniu filmu mocno tego żałuję; nie pozostaje więc nic innego jak nadrabiać zaległości. Niezmiernie podoba mi się zarówno niezła ostrość jak i plastyka tego szkła, wzorowanego na jakiejś konstrukcji Zeissa z lat trzydziestych. W wykonaniu sowieckim waży on 130 gramów, liczba soczewek wynosi 6, zaś zdolność rozdzielcza to 32 linie na milimetr w centrum oraz 28 l/mm na brzegach kadru przy pełnym otworze przysłony. Dla czarnobiałej fotografii i robienia dużych, ostrych ale i plastycznych odbitek w zupełności wystarczy. Przy przysłonie f = 8,0 głębia ostrości rozciąga się od około 1,9 m do nieskończoności, tak więc w szybkiej fotografii sytuacyjnej można fotografować w stylu mistrza Cartier-Bresson'a, ustawiając sobie z góry przysłonę oraz ostrość na obiektywie i nie martwiąc się o późniejsze dokładne ostrzenie przy pomocy dalmierza.
![]() |
| Vivat 3 Maj! Ostrość na kwitnącą śliwę, przysłona f = 4,0 - 5,6; czas chyba 1/100 s. |
![]() |
| f = 5,6, t = 1/75 s. |
![]() |
| Trybunał jest w typie pilznera, pełne w smaku i mocno stymulujące artystycznie piwo. f = 5,6 |
![]() |
| f = 4,0 - 5,6, t = 1/75 s. |
![]() |
| Małe wiejskie przyjemności. Ale Miłosław zawiódł mnie mocno. Dlatego potem kupiłem Trybunała. f = 5,6 |
niedziela, 3 maja 2020
Szumi sobie, szumi. Zawsze tak samo.
Bynajmniej nie chodzi o najbardziej obecnie popularnego ministra w rządzie IV RP, zwanego tak przez młodzież licealną i nie tylko.
Dwa lata minęły już od urokliwego miejsca, które odkryłem dzięki sanatoryjnemu pobytowi tamże mojej teściowej. W Jantarze na Mierzei Wiślanej jest po prostu pięknie - nie mam tutaj na myśli samej miejscowości, dość bałaganiarsko zabudowanej, ale wysokie wydmy z sosnowym lasem o cudownym rozproszonym świetle, bardzo szeroką plażę oraz archaiczne łodzie rybackie z kadłubami o poszyciu zakładkowym, wprowadzonym kilkanaście stuleci temu przez Skandynawów - protoplastów Wikingów. Ci ostatni tylko je rozpowszechnili na tyle skutecznie, że z poszycia zakładkowego na większych jednostkach na Bałtyku zrezygnowano dopiero w okolicach XV-XVI wieku. W małych łodziach tradycja przetrwała do niedawna - dotyczyło to zarówno małych drewnianych łodzi rybackich, sporych kutrów, a także jachtów, z których najsłynniejszym typem jest szwedzki Folkboat. Czasem jeszcze buduje się tradycyjne łodzie tego typu - niewielkie ale solidne.
Zdjęcia robiłem 23 marca 2017 oraz 3 maja 2018 roku - te ostatnie dokładnie dwa lata temu. W 2017 dysponowałem jeszcze ostatnimi filmami Fuji Neopan 400, w 2018 zdjęcia czysto dokumentacyjne wykonałem na mało znanej błonie Polypan 50, podobno stanowiącej odpowiednik Ilforda PAN 50, ale nie bardzo mi to się zgadza, jako że po wywołaniu ziarno jest całkiem spore, zaś oryginalny Ilford jest bardzo drobniutkoziarnisty. Obydwa negatywy wołałem w Kodaku HC-110 rozrobionym z wodą w proporcji 1:63. Tak więc można to porównać i dojść do powyższych wniosków. Innych wywoływaczy nie próbowałem, poza Rodinalem (1:50), ale tam też uzyskałem dość zbliżone rezultaty, jednak przy ostrzejszym ziarnie i nieco mniejszej ilości detali w cieniach.
Dwa lata minęły już od urokliwego miejsca, które odkryłem dzięki sanatoryjnemu pobytowi tamże mojej teściowej. W Jantarze na Mierzei Wiślanej jest po prostu pięknie - nie mam tutaj na myśli samej miejscowości, dość bałaganiarsko zabudowanej, ale wysokie wydmy z sosnowym lasem o cudownym rozproszonym świetle, bardzo szeroką plażę oraz archaiczne łodzie rybackie z kadłubami o poszyciu zakładkowym, wprowadzonym kilkanaście stuleci temu przez Skandynawów - protoplastów Wikingów. Ci ostatni tylko je rozpowszechnili na tyle skutecznie, że z poszycia zakładkowego na większych jednostkach na Bałtyku zrezygnowano dopiero w okolicach XV-XVI wieku. W małych łodziach tradycja przetrwała do niedawna - dotyczyło to zarówno małych drewnianych łodzi rybackich, sporych kutrów, a także jachtów, z których najsłynniejszym typem jest szwedzki Folkboat. Czasem jeszcze buduje się tradycyjne łodzie tego typu - niewielkie ale solidne.
Zdjęcia robiłem 23 marca 2017 oraz 3 maja 2018 roku - te ostatnie dokładnie dwa lata temu. W 2017 dysponowałem jeszcze ostatnimi filmami Fuji Neopan 400, w 2018 zdjęcia czysto dokumentacyjne wykonałem na mało znanej błonie Polypan 50, podobno stanowiącej odpowiednik Ilforda PAN 50, ale nie bardzo mi to się zgadza, jako że po wywołaniu ziarno jest całkiem spore, zaś oryginalny Ilford jest bardzo drobniutkoziarnisty. Obydwa negatywy wołałem w Kodaku HC-110 rozrobionym z wodą w proporcji 1:63. Tak więc można to porównać i dojść do powyższych wniosków. Innych wywoływaczy nie próbowałem, poza Rodinalem (1:50), ale tam też uzyskałem dość zbliżone rezultaty, jednak przy ostrzejszym ziarnie i nieco mniejszej ilości detali w cieniach.
![]() |
| Jantar 03.05.2018. Nikon FM2, Nikkor 1,4/50 z filtrem żółtym. Film Polypan 50 wołany w kodakowskim HC-110 1:63. |
![]() |
| Jantar 23.03.2017. Nikon FM2, Nikkor 2,8/24 z filtrem czerwonym. Film Fuji Neopan 400 wołany w HC-110 1:63. |
![]() |
| Jantar 23.03.2017. Nikon FM2, Nikkor 2,8/24 z filtrem czerwonym. Fuji Neopan 400 wołany w HC-110 1:63. |
![]() |
| Jantar 23.03.2017. Nikon FM2, Nikkor 2,8/24 z filtrem czerwonym. Fuji Neopan 400 wołany w HC-110 1:63. |
![]() |
| Jantar 03.05.2018. Nikon FM2, Nikkor 1,4/50 z filtrem żółtym. Polypan 50 wołany w HC-110 1:63. |
Etykiety:
"Nikkor 1.4/50 mm",
"Nikkor 2.8/24",
czarnobiałe,
filtr czerwony,
fotografia analogowa,
Fuji Neopan 400,
HC-110,
Jantar,
łodzie,
Nikon FM2,
Polypan 50
piątek, 1 maja 2020
Radość z odzyskanego śmietnika
Oczywiście nie mam wiele wspólnego z Kadenem-Bandrowskim, chociaż pozwoliłem sobie spastiszować nieco znany cytat z jego zapomnianej powieści. Jednak jest coś na rzeczy, ponieważ używam z coraz lepszym wynikiem artystycznym starodawnych materiałów, które w przeciwnym wypadku trafiłyby zapewne na wysypisko albo poszły do utylizacji.
Poniżej kilka skanów z dwóch zupełnie różnych negatywów czarnobiałych: współczesnego i bardzo przyjemnego w użytkowaniu, wszechstronnego Rollei IR 400 oraz starusieńskiego wschodnioniemieckiego ORWO NP 55 - błony kinematograficznej stanowiącej odpowiednik ORWO NP 20 o czułości nominalnej 80 ASA.
Obydwa można ładnie wywołać w Rodinalu albo jego odpowiednikach (ja używam oryginalnej chemii z lat 90-tych XX wieku), zaś najchętniej moczę co się da w kodakowskim HC-110, który moim zdaniem lepiej wywołuje cienie, dzięki czemu finalne odbitki lub nawet skany zawierają więcej szczegółów.
Poniżej kilka skanów z dwóch zupełnie różnych negatywów czarnobiałych: współczesnego i bardzo przyjemnego w użytkowaniu, wszechstronnego Rollei IR 400 oraz starusieńskiego wschodnioniemieckiego ORWO NP 55 - błony kinematograficznej stanowiącej odpowiednik ORWO NP 20 o czułości nominalnej 80 ASA.
Obydwa można ładnie wywołać w Rodinalu albo jego odpowiednikach (ja używam oryginalnej chemii z lat 90-tych XX wieku), zaś najchętniej moczę co się da w kodakowskim HC-110, który moim zdaniem lepiej wywołuje cienie, dzięki czemu finalne odbitki lub nawet skany zawierają więcej szczegółów.
![]() |
| ORWO NP 55 ekspozycja dla czułości 50 ASA. Filtr żółty. HC-110 1:63. Negatyw kryty normalnie, ziarno nieco mniej ostre niż po wołaniu w Rodinalu, więcej szczegółów w cieniach. |
![]() |
| Dane jak wyżej. Mimo pochmurnej miejscami pogody ładnie wyrobione szczegóły zarówno w światłach jak i w cieniach. |
wtorek, 28 kwietnia 2020
Happy Birthday to You in Casablanca, Mr President!
Muszę przyznać, że rozmaite widoki w okresie okołopandemicznym wychodzą zupełnie inaczej, niż w czasie epidemii stonki turystycznej. Przynajmniej mogłem skoncentrować się nad kompozycją kadru bez oglądania się na boki, czy mi kto weń nie włazi.
Jest w Gdańsku kilka miejsc, które sobie szczególnie upodobałem, a jako że woda to mój ulubiony żywioł, to zawsze jest gdzieś ona obecna na klatce naświetlonego negatywu.
Niedawno dowiedziałem się od kolegi Piotra, że niektóre aparaty dalmierzowe starego typu umożliwiają popełnianie wielokrotnej ekspozycji. Trzeba mocno wcisnąć spust migawki, a drugą ręką przekręcić pokrętło wybierania czasów migawki w lewo aż do oporu, po czym zwolnić spust. Można robić kolejną ekspozycję na tej samej klatce.
Dodatkowo, dalmierzowce umożliwiają bardziej swobodną kompozycję, jako że obraz jest widoczny w okienku wizjera przez cały czas, nie przerywany ani przez moment ruchem lustra. Dlatego też lubię lustrzanki dwuobiektywowe z tego samego powodu.
Do tego stary, o kilka dziesięcioleci przeterminowany negatyw ORWO NP 55, czyli czarnobiała błona kinematograficzna cięta na odcinki po około 1,70 metra i pakowana do starych kaset z odzysku.
Do zdejmowania widoków znadmotławskich użyłem tym razem 70 letniej Leici IIIf z przedwojennej konstrukcji Summitarem 2/50 z nakręconym żółtym filtrem dla pokreślenia rysunku chmur na błękitnym niebie. Jako że Summitar przyjmuje tylko właściwy dla oprawy tego szkła jeden rodzaj filtra ze specjalnym gwintem, to ucieszyłem się ogromnie, kiedy takowy filtr udało mi się kupić przypadkiem kilka lat temu.
Eksperymentowałem nieco z wywoływaniem starego filmu - z dobrym skutkiem używałem na początku Rodinala rozrobionego w stosunku 1:50. Jednak ostatni negatyw - właśnie ten naświetlony 26 kwietnia w Gdańsku nad kanałem portowym - moczyłem w moim ulubionym Kodaku HC-110, również rozrobionym 1:50 przez 16 minut. Ekspozycja mierzona dla czułości 50 ASA (nominalna dla ORWO NP 55 wynosi 80 ASA) pozwoliła na wydobycie większej ilości niuansów tonalnych niż w przypadku Rodinala, który poza tym wywołał się nieco słabiej. Amerykański wynalazek z lat 50-tych przeważył nad owocem geniuszu niemieckich chemików sprzed 1 wojny światowej. Tym razem nowsze okazało się lepsze.
Jako że na obiektywie siedział żółty filtr dwukrotny, to światło mierzyłem dla wartości 25 ASA. Okazało się jednak, że przy czasach 1/200 - 1/100 sekundy wartości przysłony wynosiły odpowiednio 5,6 oraz 8,0, co wystarczyło w zupełności do zrobienia ostrych i nieporuszonych zdjęć.
Jest w Gdańsku kilka miejsc, które sobie szczególnie upodobałem, a jako że woda to mój ulubiony żywioł, to zawsze jest gdzieś ona obecna na klatce naświetlonego negatywu.
Niedawno dowiedziałem się od kolegi Piotra, że niektóre aparaty dalmierzowe starego typu umożliwiają popełnianie wielokrotnej ekspozycji. Trzeba mocno wcisnąć spust migawki, a drugą ręką przekręcić pokrętło wybierania czasów migawki w lewo aż do oporu, po czym zwolnić spust. Można robić kolejną ekspozycję na tej samej klatce.
Dodatkowo, dalmierzowce umożliwiają bardziej swobodną kompozycję, jako że obraz jest widoczny w okienku wizjera przez cały czas, nie przerywany ani przez moment ruchem lustra. Dlatego też lubię lustrzanki dwuobiektywowe z tego samego powodu.
Do tego stary, o kilka dziesięcioleci przeterminowany negatyw ORWO NP 55, czyli czarnobiała błona kinematograficzna cięta na odcinki po około 1,70 metra i pakowana do starych kaset z odzysku.
Do zdejmowania widoków znadmotławskich użyłem tym razem 70 letniej Leici IIIf z przedwojennej konstrukcji Summitarem 2/50 z nakręconym żółtym filtrem dla pokreślenia rysunku chmur na błękitnym niebie. Jako że Summitar przyjmuje tylko właściwy dla oprawy tego szkła jeden rodzaj filtra ze specjalnym gwintem, to ucieszyłem się ogromnie, kiedy takowy filtr udało mi się kupić przypadkiem kilka lat temu.
Eksperymentowałem nieco z wywoływaniem starego filmu - z dobrym skutkiem używałem na początku Rodinala rozrobionego w stosunku 1:50. Jednak ostatni negatyw - właśnie ten naświetlony 26 kwietnia w Gdańsku nad kanałem portowym - moczyłem w moim ulubionym Kodaku HC-110, również rozrobionym 1:50 przez 16 minut. Ekspozycja mierzona dla czułości 50 ASA (nominalna dla ORWO NP 55 wynosi 80 ASA) pozwoliła na wydobycie większej ilości niuansów tonalnych niż w przypadku Rodinala, który poza tym wywołał się nieco słabiej. Amerykański wynalazek z lat 50-tych przeważył nad owocem geniuszu niemieckich chemików sprzed 1 wojny światowej. Tym razem nowsze okazało się lepsze.
Jako że na obiektywie siedział żółty filtr dwukrotny, to światło mierzyłem dla wartości 25 ASA. Okazało się jednak, że przy czasach 1/200 - 1/100 sekundy wartości przysłony wynosiły odpowiednio 5,6 oraz 8,0, co wystarczyło w zupełności do zrobienia ostrych i nieporuszonych zdjęć.
![]() |
| H. Bogart ustawił się najlepiej z całego towarzystwa. No, ale w końcu to przecież nieco szemrany gość. |
![]() |
| Lubię mechatrony wychodzące z wody. |
![]() |
| Ważne, by dobrze się ustawić. |
![]() |
| In analogue we trust! |
![]() |
| Trochę wiało i kręciło. |
![]() |
| Coraz ich więcej. |
piątek, 10 kwietnia 2020
Stanisławski i bodiaki. Wspomnienia z zaścianka Rzędziany.
Znany młodopolski pejzażysta Stanisławski często-gęsto malował na malutkich kawałeczkach tektury przydrożne chwasty, z których ulubione to "bodiaki". Faktycznie, fajnie wychodzą w kontrze na czarnobiałej błonie, tym bardziej później odbite i wywołane w licie. Popełniłem nieco sielskich widoczków kilka lat temu, wlokąc się ze statywem koło lokalnej drogi przy zaścianku Rzędziany niedaleko Tykocina. Nie widać tego, ale kilkaset metrów dalej hałasowała przelotówka z Warszawy do Białegostoku.
Do kamery założyłem drobnoziarnistą błonę Rollei RPX 100, którą po powrocie wywołałem w HC-110 rozrobionym z wodą w proporcji 1:63.
Korzystając z większej ilości wolnego czasu wyciągnąłem z koszulki stary negatyw. Naświetlony w mojej ulubionej Mamiyi C330f, do której założyłem onegdaj o wiele za rzadko używanego japońskiego Heliara 4,5/105. Posiada on tę miłą dla oka cechę, że głębia ostrości jest niewielka, lecz -jak sama nazwa wskazuje - wielce ostra przy podkręconej do f = 5,6 - 8 przysłonie. Daje też piekne rozmycie tła, tak pożądane w fotografii piktorialnej.
Czas wołania negatywu był dobrany zgodnie ze sztuką, w związku z czym z negatywu dobrze wyszły zarówno odbitki tradycyjne jak i litowe.
Z litem będzie jeszcze trochę zabawy - tym razem odbijałem na starym papierze RC Agfa MCP 310, który daje piękne kolory i przejścia tonalne, jednak przed włożeniem do zupy należy go namoczyć przez parę minut w letniej wodzie. Nie pomyślałem o tym, i na wywołanym papierze widoczne są miejsca, gdzie na moment zatrzymał się wywoływacz w trakcie wkładana naświetlonego papieru do kuwety. Mają one postać jaśniejszych miejsc - nie występuje to przy wołaniu innych papierów, szczególnie barytowych. AGFA wymaga jednak innego postępowania.
Niemnie jednak mam wglądówki i wiem, które ujęcia warto powtórzyć w większym formacie.
Do kamery założyłem drobnoziarnistą błonę Rollei RPX 100, którą po powrocie wywołałem w HC-110 rozrobionym z wodą w proporcji 1:63.
Korzystając z większej ilości wolnego czasu wyciągnąłem z koszulki stary negatyw. Naświetlony w mojej ulubionej Mamiyi C330f, do której założyłem onegdaj o wiele za rzadko używanego japońskiego Heliara 4,5/105. Posiada on tę miłą dla oka cechę, że głębia ostrości jest niewielka, lecz -jak sama nazwa wskazuje - wielce ostra przy podkręconej do f = 5,6 - 8 przysłonie. Daje też piekne rozmycie tła, tak pożądane w fotografii piktorialnej.
Czas wołania negatywu był dobrany zgodnie ze sztuką, w związku z czym z negatywu dobrze wyszły zarówno odbitki tradycyjne jak i litowe.
Z litem będzie jeszcze trochę zabawy - tym razem odbijałem na starym papierze RC Agfa MCP 310, który daje piękne kolory i przejścia tonalne, jednak przed włożeniem do zupy należy go namoczyć przez parę minut w letniej wodzie. Nie pomyślałem o tym, i na wywołanym papierze widoczne są miejsca, gdzie na moment zatrzymał się wywoływacz w trakcie wkładana naświetlonego papieru do kuwety. Mają one postać jaśniejszych miejsc - nie występuje to przy wołaniu innych papierów, szczególnie barytowych. AGFA wymaga jednak innego postępowania.
Niemnie jednak mam wglądówki i wiem, które ujęcia warto powtórzyć w większym formacie.
![]() |
| Bodiaki. Mamiya C330f, Heliar 4,5/105 mm, filtr żółty, statyw. Błona Rollei RPX 100. Papier AGFA MCP 310 RC. Wywoływacz litowy własny ORWO 70. |
![]() |
| Przydrożne chwasty, droga gruntowa przy zaścianku Rzędziany. Parametry j.w. |
![]() |
| Kilkaset metrów dalej cywilizacja. Parametry j.w. |
Etykiety:
"4,
5/105",
AGFA Multicontrast MCP 310 RC,
HC-110,
Heliar,
lith printing,
Mamiya C330F,
odbitki litowe,
ORWO 70,
Rollei RPX 100,
Rzędziany
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































