Z racji upływu czasu kalendarzowo-biologicznego zaczyna mi się zbierać (niekiedy) na wspominki. Ponieważ szykuje się ekspozycja w NCK - mam nadzieję - to z szacunku dla historii zamieszczam nieco zdjęć przedstawiających kościół św. Jana - drugą co do wielkości średniowieczną świątynię naszego grodu - zdewastowaną mocno wskutek działań ekipy filmowej pewnego reżysera, który ego miał spore, a resztą się zbytnio nie przejmował. W czasie kręcenia scen walk mocno oberwał ołtarz z czarnego marmuru; samo templum po wojnie wyglądało dość dobrze, ale czasy peerelu mocno dały mu się we znaki.
W drugiej połowie A.D. 1991 dwukrotnie naświetliłem nieco klatek; za pierwszym razem użyłem zakupionego parę dni wcześniej na rynku na Przymorzu aparatu polskiej produkcji Fenix II z obiektywem Euktar 2,8/45 mm. Niezbyt zamożnym studentem będąc do krajowego dalmierzowca włożyłem sowiecki film Svema 64, jaki w ilościach ogromnych zakupiłem od pewnej sympatycznej Rosjanki, która przyjechała do Gdańska z Królewca by spieniężyć co się da. Svema 64 była taniutka, zapakowana w ładunki dzienne bez kaset - dla nie mających pojęcia o dawnych technikach podaję, że ładunek dzienny był filmem nawiniętym na szpulkę, na to była owijka w postaci paska czarnego papieru, który wyciągało się razem z końcówką po załadowaniu materiału do kasety wielokrotnego użytku. Za Svemy zapłaciłem po 1000 złotych sztuka; było to kilka lat przed denominacją i odpowiadało późniejszym 10 groszom. Kupiłem cały worek, którego zawartość dobrze mi służyła przez kilka następujących po sobie lat. Wywoływałem najczęściej w D-76 albo polskim Hydrofenie. Obiektyw po przymknięciu do f5,6 albo f8 rysował bardzo ostro i plastycznie, jednakże z pełnej dziury rysował w miarę ostro w centrum. Na szczęście w dniu 19 września 1991 światło było niezłe.
26 listopada tego samego roku razem z grupą studentów z koła epigraficznego wydziału historii UG dzięki prof. M. Kowalskiemu, który był pasjonatem i któremu chciało się robić coś ze swoimi studentami, udało nam się wejść do wnętrza św. Jana. Wtedy miałem już porządniejszy sprzęt, czyli prostą Cosinę CS-1 ze szmacianą migawką oraz standardem Pentaxa 50mm f2.0, wymienioną w Danii za Kieva 4. Do tego założyłem lampę błyskowa Metza, zaś film to rzewnie przez niektórych wspominany polski Fotopan HL o czułości 400 ASA, który wywołałem w D-76. Zdjęcia wnętrza pokazują je mniej więcej w takim stanie, w jakim zostało opuszczone przez wysoce artystyczną lecz nie nazbyt subtelną ekipę filmowców w latach 60-tych. Chociaż nie mogę wykluczyć, że w tzw. międzyczasie zadziało się znacznie gorzej; na niektórych klatkach widoczne są kości po plądrowaniu grobów i ogólny bałagan, poza tym wtedy rozpoczęły się starania ocalenia tego, co jeszcze stało.
Gdy teraz patrzę na dopiero co zeskanowane kadry, to uznaję, że uwzględniając mój ówczesny dość niski poziom umiejętności w połączeniu z zabytkowym sprzętem, pozwolił mi to przynajmniej na stworzenie notatek fotograficznych, dokumentujących żałosny stan zaniedbanego przez dekady zabytku. Kadry są ostre, ze szczegółami w światłach i cieniach. Cieszę się, że mogłem do nich wrócić po 35 latach, i że pokażę je innym.










































