W słoneczna sobotę 14 marca zechciała mi zapozować Solomiia Nikiforova, która w tym celu przyjechała z Koszalina. By nie rozpisywać się zanadto informuję uprzejmie już teraz, że wykorzystaliśmy zarówno jasno oświetlony dziedziniec na zapleczu Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego; lokal należy do nieruchomości gdańskich, zaś wewnątrz wygląda lepiej niż z zewnątrz - tynki położone przed wojną jeszcze się trzymają, ale chyba tylko siłą woli. Jednak rozpadówa wygląda bardzo dobrze jako tło dla pięknych kobiet, szczególnie w mocnym i kontrastowym świetle południa.
Użyłem dwóch aparatów oraz czterech rodzajów negatywów, z których tylko jeden był całkiem świeży, jako że uległ przeterminowaniu w ubiegłym roku. Reszta to historyczne materiały z ubiegłego stulecia; do średnioformatowej Mamiyi 645s 1000 włożyłem najpierw ORWO NP22 z 1988 roku, następnie Kodaka Plus-X Pan z 10/1994. Obydwie błony wyszły bardzo ładnie; ORWO wywołałem w D-96, zaś Kodaka w HC-110 dilution H (1:63) zgodnie z przepisem. Kodak już poskanowany, co zamieszczam poniżej.
Aha, do starej kamery przez przejściówkę założyłem portretówkę Biometara 2,8/120 od Carla Zeissa z Jeny w byłym DDR. Nie zawsze udało mi się ustawić prawidłowo ostrość, ale nie posiadam matówki z klinami, no o wzrok już trochę siada. Niemniej jednak szkło rysuje ostro, kontrastowo i plastycznie zarazem. Solomiia wyszła bardzo ładnie, zjawiskowo rzekłbym nawet.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz